Lato w pełni. A to oznacza, że coraz więcej czasu spędzamy na powietrzu, a to przy kawie, a to przy drinku, albo po prostu przy promieniach letniego słońca. W Warszawie niestety to wszystko głównie tylko na balkonie, ale na szczęście balkon na tyle duży, żeby zmieścić na nim trochę zielonego. I tak są już na nim i choinka, i świerk, i pomidorki koktajlowe, jest też i leżak do opalania….. brakowało tylko stoliczka, małego, niskiego, takiego w sam raz pasującego do leżaka. I tak od słowa do słowa postanowiliśmy, że sami zrobimy swój własny stoliczek. No bo po co kupować, jeśli można samemu zrobić. A i satysfakcja większa jak coś wykona się własnoręcznie… o cenie też nie wspomnę, ponieważ wychodzi to znacznie taniej…
Zaczynamy pracę 🙂
Pierwsza rzecz – obmiarowanie. Ustaliliśmy, że rozmiar stoliczka na 60×50 cm. Nie za duży, nie za mały…. w sam raz na nasz balkon.
Kupiliśmy w jednym z hipermatketów budowlanych już docięte deseczki. Skorzystaliśmy oczywiście z usług znajdujących się tam stolarni. Wybieramy sobie interesujące nas deski i z wymiarami poszliśmy do miłego pana aby nam wszystko dociął wg naszych potrzeb.

W ten oto sposób mamy 7 desek, które posłużą za blat i 3 kantówki, które posłużą za spód stoliczka utrzymujący deseczki.

Do tego potrzebowaliśmy jeszcze kółeczka… jakoś ten stoliczek musi się poruszać po balkonie. Wybraliśmy więc 4 małe kółeczka – również w
hipermarkecie, do tego oczywiście małe śrubeczki i duże do mocowania desek „blatowych”.

Deski, które kupiliśmy były z białego drzewa, więc aby pasowały do naszego balkonu, oraz aby je zabezpieczyć przed warunkami pogodowymi, musieliśmy zakupić lakobejcę. Wybraliśmy ciemny odcień brązu – palisander.
Na początek czekamy na ładną pogodę… To warunek konieczny, aby deski pomalować. Bejca ma nieprzyjemny zapach i w domu trochę długo mogłyby unosić się opary. A poza tym deski jednak ładnie schną w słońcu i jest czas aby pomalować deski 2 lub nawet 3-krotnie. W ten sposób zabezpieczymy je dość dobrze przed zmiennymi warunkami pogodowymi i uzyskamy ładny kolor.
Zabieramy się za malowanie:
Każda farba musi być dobrze wymieszana, aby dobrze rozprowadziła się zawiesina z dolnej części puszki. Do tej czynności potrzebny nam niewielki patyczek do mieszania. Mieszamy przez chwilkę, wtedy mamy gwarancję dobrze przygotowanej bejcy.

Po wymieszaniu bierzemy pędzel i malujemy deski (Ważna rzecz! Zawsze zaczynamy malowanie od najtrudniej dostępnych miejsc). Bejcę zawsze dobrze wcierać w deski, tak aby drewno pochłonęło równomiernie farbę. Po pomalowaniu z jednej i z drugiej strony, odstawiamy do wyschnięcia.

Czynność powtarzamy w zależności od pożądanego efektu, zazwyczaj powinno malować się około 2-3 razy.

W pomalowanych i suchych deskach wiercimy otworki na wkręty. Zawsze dobrze jest wywiercić otworki o średnicy mniejszej niż średnica wkrętu. Wtedy o wiele łatwiej wkręt przejdzie przez deskę i po prostu jest lżej.

No i zabieramy się do skręcania. Do tego potrzebny nam jest jedynie śrubokręt i wkręty.
Rozstawiamy kantówki na długość desek. Pomiędzy 2 kantówki wkładamy jeszcze 3 kantówkę tak, aby stoliczek był bardziej stabilny i masywniejszy. Układamy na kantówkach deseczki i wkręcamy wkręty, aby przymocować deski do kantówek.

Czynność powtarzamy ze wszystkimi deseczkami.

Jak już przymocujemy wszystkie deseczki, odwracamy stoliczek (już powinien się dobrze trzymać) i przymocowujemy jeszcze dolne deseczki, które posłużą za element spajający kantówki, a i miejsce, do którego będziemy mogli przymocować kółeczka.


Wspomniane kółeczka przymocowujemy 4 małymi wkrętami.

Po przymocowaniu kółeczek stolik odwracamy, przygotowujemy kawę, stawiamy ją na stoliczku i siadamy sobie obok na leżaku 😀


I widzicie, że to bardzo proste? 🙂 Zaoszczędzone trochę grosza, satysfakcja super, bo kaska w kieszeni, efekt bardzo fajny… no i zrobione własnoręcznie… Polecamy!
Ja też chcę taki!!!!!!!!!!!
Ja też chcę taki!!!!!!!!!!!