Restauracja „Gęś i Zając” w Olsztynie i Restaurant Week, który wpadł trochę przypadkiem… i bardzo dobrze.

Olsztyn pojawił się u mnie trochę z zaskoczenia. Taki szybki wypad, bez wielkiego planowania, bez listy „must eat”. Po prostu byliśmy na miejscu i trzeba było coś zjeść. I tu wchodzi Restaurant Week, cały na biało. Idealny moment, żeby za rozsądne pieniądze sprawdzić restaurację, która normalnie mogłaby być „na specjalną okazję”.

Wybór padł na Gęś i Zając. I od razu uprzedzam – to nie jest żadna współpraca, nie było zaproszenia, nikt nam nic nie sponsorował, za wszystko od początku do końca zapłaciliśmy z własnej kieszeni i co więcej… nie zrujnowało jej. A dlaczego? Bo takie menu to koszt około 69 zł za osobę. 3 dania plus drinas. Zwyczajnie trafiliśmy tam jako goście z ulicy i sprawdziliśmy, co mają do zaoferowania.

Lokal w centrum Olsztyna – dobry start

Restauracja znajduje się w samym centrum Olsztyna, co już na starcie działa na plus. Blisko, wygodnie, bez kombinowania. Sam lokal jest przyjemny – bez przesadnej elegancji, ale też bez klimatu „na szybko coś zjeść i uciec”. Raczej miejsce na spokojną kolację, gdzie można usiąść, pogadać i faktycznie skupić się na jedzeniu.

Obsługa ogarnięta, uśmiechnięta, bez zbędnego nadęcia. Przy Restaurant Week to ważne, bo rotacja gości jest spora, a tutaj wszystko szło sprawnie.

Restaurant Week – świetna opcja, żeby poznać restaurację

Jeśli ktoś jeszcze nie korzystał, to Restaurant Week to naprawdę dobra opcja, żeby sprawdzić restauracje bez wydawania fortuny. W cenie dostajesz przystawkę, danie główne i deser, więc możesz zobaczyć pełen przekrój kuchni.

My wzięliśmy dwa różne zestawy – Menu A i Menu B – żeby mieć szerszy obraz.

Menu A – klasyka w nowoczesnym wydaniu

Zaczęło się od kremowego białego barszczu na maślance z białą kiełbasą, marchewką i przepiórczym jajkiem. I powiem tak – bardzo dobry start. Barszcz był kremowy, lekko kwaśny, dobrze zbalansowany. Nie była to „lekka zupka”, tylko konkretna przystawka, która od razu daje sygnał, że kuchnia wie, co robi.

Danie główne to rolada z gęsi confit faszerowana pietruszką w sosie demi-glace. Do tego pyza ziemniaczana z nadzieniem ziemniaczano-twarogowym, panierowany dziki brokuł i puree z buraka z podwędzanym jabłkiem. Brzmi konkretnie i takie właśnie jest. Gęś miękka, soczysta, dokładnie taka, jak powinna być. Demi-glace głęboki, intensywny, bardzo dobrze domyka całość. Pyza dość ciężka, ale w tym zestawie pasuje. No i puree z buraka z nutą wędzonego jabłka – bardzo fajny, lekko zaskakujący element.

Na deser sernik portugalski z owocami sezonowymi i sosem czekoladowym. Lekki, kremowy, mniej ciężki niż klasyczny sernik. Bardzo dobry wybór po tak konkretnym daniu głównym.

Menu B – lżej, świeżej, bardziej „restauracyjnie”

Drugi zestaw był trochę bardziej w stronę lekkiej, nowoczesnej kuchni.

Na początek mule z korzennymi warzywami w sosie cydrowo-maślanym z parmezanem, grzanką czosnkową i majonezem lubczykowym. Bardziej fine diningowo, bardziej „restauracyjnie”. Sos robi robotę – lekko słodkawy od cydru, maślany, dobrze podkręca smak muli.

Danie główne to smażony okoń jeziorny z sufletem ziemniaczano-serowym, puree z marchewki i pieczoną kalarepą faszerowaną kaszotto. Lżejsza opcja niż gęś, ale równie dopracowana. Ryba delikatna, dobrze usmażona. Dodatki ciekawe – szczególnie kalarepa, która fajnie przełamuje całość.

Na deser klasyczny fondant czekoladowy z gorącymi wiśniami i gałką lodów waniliowych. Tu nie ma filozofii – jeśli jest dobrze zrobiony, to zawsze działa. I tutaj działał.

Gęś i Zając Olsztyn – czy warto?

Krótko: tak.

Dłużej: to jest miejsce, które dobrze ogarnia zarówno klasykę, jak i nowoczesne podejście do kuchni. Menu A było bardziej „polskie”, cięższe, konkretne. Menu B lżejsze, bardziej fine diningowe. I oba miały sens.

Restaurant Week pokazał, że Gęś i Zając ma pomysł na jedzenie i potrafi go dowieźć. Dania były przemyślane, dobrze skomponowane i po prostu smaczne.

Czy wróciłbym drugi raz? Tak. I to już poza Restaurant Week, żeby sprawdzić regularne menu.

Podsumowanie

Jeśli szukasz miejsca w Olsztynie, gdzie można dobrze zjeść i spędzić czas w przyjemnym klimacie, Gęś i Zając to bardzo solidny wybór, a Restaurant Week to świetna okazja, żeby ich poznać, ale nawet poza nim wygląda to na miejsce warte odwiedzenia.

I klasycznie – jeśli idziecie w dwie osoby, bierzcie dwa różne zestawy i dzielcie się przy stole. Zawsze wychodzi najlepiej.

Nasza ocena Gęś i Zając w Olsztynie

Smak
90%
Atmosfera
90%
Ceny
100%
Lokalizacja
100%

Podsumowanie

95%

Zobacz więcej miejscówek w Olsztynie i okolicy:

Oceń wpis!

Średnia 4.9 / 5. Liczba głosów: 13

Brak głosów! Bądź pierwszy, który oceni ten wpis.

Skoro uznałeś ten wpis za przydatny…

Śledź nas w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *