Listopad 2025 r. i Warszawa znowu ma nowe, dość egzotyczne miejsce. Na ul. Nowolipki 15 otworzyła się nowa restauracja MOA Pacific Food – koncept, który pełnymi garściami czerpie z kuchni hawajskiej. I to nie tylko symbolicznie, bo „Moa” po hawajsku znaczy kurczak, a właśnie na drobiu opiera się duża część tutejszych smaków. Nawiązanie jest zupełnie nieprzypadkowe, bo dokładnie w tym miejscu przez lata działała „Kura” – słynny warszawski lokal, który ma już swoje zasłużone miejsce na warszawskiej scenie gastronomicznej.

Dziś „Kura” żyje dalej w nowych lokalizacjach m.in. przy ul. Kasprzaka, a przestrzeń na Nowolipki dostała drugie życie właśnie jako MOA. O historii „Kury” pisaliśmy już szerzej w innym artykule – Restauracja KURA Buffalo Wings & Craft Beer – nowa miejscówka na Kasprzaka w Warszawie
Za sterami Moa stoi wspomniany już wyżej Mateusz Wawro, twórca wspomnianej „Kury” i człowiek, który w Warszawie niejednym już udowodnił, że drób może być kulinarną sztuką. Z konceptem MOA skręca jednak w stronę Pacyfiku – z wyraźną inspiracją wyspami, surf vibe’em i kolorową kuchnią hawajską.
Czym właściwie jest kuchnia hawajska?
Kuchnia Hawajów to miks kultur – idealny przykład tego, jak bliskość różnych społeczności potrafi stworzyć zupełnie nową paletę smaków. Łączy wpływy kuchni polinezyjskiej, japońskiej, chińskiej, koreańskiej i amerykańskiego BBQ. Od samego wymieniania regionów można się zmęczyć, a co dopiero podać to wszystko na jednym talerzu? To kuchnia świeża, soczysta, kwaśno-słodka, lekko pikantna i często… turbo kolorowa. I tak właśnie to widać w menu MOA.
Co jedliśmy w Moa Pacific Food?
Z racji tego, że nasza córa uparła się na Huli Huli (Fajnie jej to brzmiało, a dziecku przecież się nie domawia, skoro lubi próbować różnych smaków) to padło na dwa, niby różne ale jednak odrobinę podobne do siebie dania, a mianowicie Huli Huli Chicken Bowl i Hawaiian Mochinko Chicken. Różnica głównie polega na tym, że jeden kurczak jest grillowany, a drugi smażony w panierce. Generalnie menu jest tak skomponowane, że jest sporo innych smaków, natomiast moje dziewczyny wybrały dania, które najbardziej im przypasowały na pierwszy rzut oka. Tak czy siak, ja jeszcze wrócę do Moa na coś więcej, ale o tym w dalszej części.

Krewetki kokosowe w panko – 36 zł (6 szt.) lub 46 zł (9 szt.)
Z sosem Su-Miso, dipem gochujang aioli, piklowaną cebulą, marchewką sezamową i kolendrą. Chrupiące, pachnące i soczyste. Kokos świetnie łączy się z pikantną nutą gochujang i zdecydowanie mocno nawiązuje to kuchni tak egzotycznej jak hawajska. To dobry start do reszty dań.


Chipsy z batata – 16 zł
Brzmi zwyczajnie? A powiem Wam, że to jedne z najlepszych batatowych chipsów, jakie jedliśmy w Warszawie. Turbo chrupkie, co wbrew pozorom nie jest normą. W wielu miejscach, w których jadaliśmy, batat bywał gumowy i nasiąknięty tłuszczem. Tu są naprawdę wzorowe, co nawet widać na zdjęciach.

BURGERS – coś dla fanów konkretu
Kahlua Mango Burger – 41 zł
Pulled pork z domowej wędzarni (160 g mięsa! – przynajmniej tak zapewnia Moa. Nie wiem, nie ważyłem, zaufałem). Umami mayo, piklowana cebula, mango habanero i chrupiąca sałata lodowa. Mięso jest mięciutkie, rozpływające się w ustach, wyraźnie „dymne” i pełne aromatu. Sos mango habanero daje lekką ostrość i tropikalny twist. Takie zestawienia smakowe naprawdę. Kto mnie zna ten wie, że szarpana wieprzowina i marynowana cebulka to dla mnie zestawienie perfekcyjne.


Jedyne zastrzeżenie? Bułka. Przy tej soczystości szybko robi się miękka. Po kilku gryzach trochę zaczyna się rozpadać w palcach. Na szczęście stabilnie trzyma go w całości papier, którym jest owinięty i palce pozostają suche. Ale powiem Wam, że smak nadrabia wszystko – to burger szarpany prawie idealny.
BOWLE – kolor, świeżość i smak Pacyfiku
Huli Huli Chicken Bowl – 41 zł
Grillowane udko w sweet chilli, kapusta, edamame, ogórek hoisin, grillowany ananas, limonka, piklowana cebulka, furikake, kolendra i dwa sosy: Su-Miso i gochujang aioli.

Co to w ogóle jest Huli Huli?
Nie ukrywamy, że sami nie mieliśmy jeszcze okazji nigdy próbować kuchni hawajskiej i musieliśmy trochę poszperać, żeby znaleźć trochę informacji, chociażby żeby się dowiedzieć, co to Huli Huli 😀 Co się okazuje Huli Huli to hawajska marynata z ananasem, imbirem, czosnkiem i sosem sojowym. Danie powstało w latach 50. XX wieku i dziś jest jednym z symboli wysp. Często grillowane podczas rodzinnych pikników i lokalnych festynów.
Tutaj bowl jest tak złożony, że je się go także oczami. Mnóstwo tekstur: soczyste mięso, chrupkie warzywa, kremowe sosy i furikake, które dodaje „chrupiącego umami”. Danie przepyszne i świetnie zbalansowane.
Furikake, które pojawia się w kilku daniach – to japońska posypka z prażonych wodorostów, sezamu, soli i często suszonej ryby. W kuchni hawajskiej jest niemal kultowa i dodaje potężnego „umami crunch”.
MOA PLATES – treściwy, hawajski „plate lunch”
Na Hawajach ogromną popularnością cieszy się tzw. „plate lunch” – podawany na jednym talerzu mix mięsa, ryżu i sałatek. Dokładnie takie podejście czuć w MOA Plates.
Hawaiian Mochinko Chicken – 38 zł
Chrupiący kurczak w panierce z mąki mochiko (ryżowej), sosy Su-Miso i Gochujang, furikake, wakame, grillowany ananas, pikle i kapusta. Podawany na ryżu.

To danie wygląda jak kolorowy talerz z Honolulu. Nie byłem tam, ale tak właśnie sobie to wyobrażam 🙂 Słodko-słone, chrupiące, kremowe, z odrobiną morskiej nuty dzięki wakame. Bardzo sycące i ciekawie skomponowane.
Pssssttttt… lemoniada z marakui to petarda!
Prosta rzecz, a jaka dobra! Intensywna, aromatyczna, orzeźwiająca. Pasuje do tych tropikalnych smaków idealnie.

Kilka słów o Moa Pacific Food
MOA Pacific Food od progu wprowadza w hawajski klimat. Jest kolorowo, tropikalnie i energetycznie, ściany zdobią kwiatowe akcenty nawiązujące do wyspiarskiego stylu, a całość ma lekki, surfer’ski vibe. Choć lokal nie należy do największych, jest zaskakująco przestrzenny i wygodnie mieści większą grupę gości, nie sprawiając wrażenia ciasnoty. Dużym atutem jest częściowo otwarta kuchnia, dzięki czemu można podejrzeć, jak powstają kolorowe bowle i chrupiące kurczaki. Do tego dochodzi obsługa, naprawdę przemiła, uśmiechnięta i bardzo pomocna, co jeszcze bardziej podbija pozytywne wrażenia z wizyty.




Parking i dojazd – o tym warto wiedzieć
Jeśli wybieracie się do MOA Pacific Food samochodem, warto wziąć pod uwagę specyfikę okolicy. Nowolipki to część miasta, gdzie wolnych miejsc parkingowych bywa jak na lekarstwo, zwłaszcza popołudniami i w weekendy. Trzeba więc liczyć się z tym, że będzie trzeba chwilę pokrążyć po okolicznych uliczkach, zanim uda się zaparkować. Nie jest to niemożliwe, ale warto uwzględnić kilka dodatkowych minut w planie wizyty – szczególnie jeśli jedziecie większą grupą.
Podsumowanie
MOA Pacific Food to miejsce, w którym czuć świeżość, doświadczenie i ogromne kulinarne obycie z drobiem – w końcu za projektem stoi ten sam Mateusz Wawro, który rozkochał Warszawę w „Kurze”. Dania są spójne, kolorowe, dopracowane, a składniki naprawdę wysokiej jakości. Jeśli szukasz miejsca z klimatem wysp, kolorową kuchnią i świetnymi bowlami – MOA to strzał w dziesiątkę.
Nasza Tosia zakochała się w hawajskich odsłonach kurczaka, więc… coś w tym musi być. I faktycznie: kuchnia hawajska potrafi ująć prostotą i egzotycznym twistem jednocześnie. Nowa kulinarna atrakcja na Nowolipkach zdecydowanie warta jest odwiedzenia.
Nasza ocena Moa Pacific Food
Łącznie ocena
Jak dojechać do MOA Pacific Food?
Instagram Moa: Moa Pacifoc Food