Są takie momenty, kiedy idziesz na degustację i wiesz, że będzie dobrze. Po prostu masz tę pewność – taką jak wtedy, gdy jedziesz np. Mazury i wiesz, że tam zawsze coś pozytywnie zaskoczy. I dokładnie tak było, kiedy trafiłem do restauracji Terra w warszawskim Westinie, na ich burgerowe wyzwanie: Asian-Style Chicken Burger vs Terra Burger.
W szranki stanęli dwaj goście, których naprawdę znam i kulinarnie, i charakterologicznie. Z jednej strony Executive Chef Rafał Grzyb, człowiek, który potrafi w dobre smaki, co zresztą dzień w dzień udowadnia w pięciogwiazdkowym hotelu Westin. Z drugiej zaś Człowiek od Jedzenia, Szymon Dudek – facet, który w DNA ma dobry smak, w szczególności z azjatyckim wydaniu.

Przyjmując zaproszenie na burgerowe menu do restauracji Terra w warszawskim Westinie, miałem świadomość, jak trudno o pełny obiektywizm w takich sytuacjach. Tutaj jednak dylemat zniknął natychmiast. Znam osoby, które stanęły do burgerowego wyzwania, więc zamiast wątpliwości, czułem spokój o jakość. Szedłem tam z głębokim przekonaniem, że się nie zawiodę i z góry założyłem, że będzie dobrze. Intuicja i znajomość ich warsztatu mnie nie myliła – dokładnie tak się stało 🙂
TERRA BURGER – mięso, które robi robotę
Zacznijmy od klasyki, ale w wersji dopieszczonej jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Terra Burger autorstwa Rafała Grzyba to taka konstrukcja, którą można by sprzedawać jako „burger premium do jedzenia powoli i z namaszczeniem”.

Brioszka? Miękka, maślana, taka jak powinna być. Do tego mięso jagnięco-wołowe, które od pierwszego gryza mówi: „stary, ja tu rządzę”. Aromatyczne, doprawione tak, że niczego nie trzeba poprawiać.
W środku mieliśmy jeszcze:
- majonez sriracha
- pikle ogórkowe
- szalotkę
- pomidora
- bekon
- parmezan (!)
- musztardę francuską
- słodką paprykę
- majonez z kolendrą
Niby dużo składników, ale wszystko gra idealnie. Naprawdę rzadki przypadek, kiedy burger jest „napakowany”, ale nic ze sobą nie walczy. To taki burger z charakterem, ale nadal ze smakiem.
ASIAN-STYLE CHICKEN BURGER – czyli Szymon w swoim żywiole
A po drugiej stronie ringu mamy Szymona Dudka czyli Człowiek od Jedzenia i jego azjatycki odlot.
No i powiem tak: jeśli lubisz KFC, ale w wersji zrobionej „na serio” przez kogoś, kto przetestował kawałek Azji na talerzu, to to jest Twój burger.

W środku:
- brioszka
- yuzu
- azjatycka sałata z dressingiem yuzu
- Korean Fried Chicken w pikantnej glazurze
- awokado
- majonez gochujang
Ten burger to jest chrupkość, pikanteria, cytrusy, kremowość i umami w jednym. Żadne tam udawane „asian fusion”, tylko faktycznie wyważone i turbo przyjemne połączenie.
Właściwie trudno było zdecydować, który burger wygrał – bo one grają w dwóch różnych ligach smakowych. Ale za to… obydwa wygrywają.
Wniosek? To wyzwanie to jeden z lepszych burgerowych akcentów tej jesieni
Wychodząc z Terra w hotelu The Westin Warsaw, miałem jedną myśl: takie rzeczy powinny zostać w menu na stałe. Bo jeśli dwóch kucharzy, którzy kompletnie inaczej patrzą na jedzenie, robią tak dopracowane dwa totalnie różne burgery, to po prostu trzeba to docenić.

Szkoda tylko, że to wyzwanie trwa jedynie do 6 grudnia 2025 r.
Serio – jeśli planujesz tam zajrzeć, to nie odkładaj tego na później, potem zostaną tylko wspomnienia 😛
Ja poszedłem z Magdą „w ciemno”, ale wyszedłem z pełnym przekonaniem (jak i brzuchem) – że w Terra potrafią zrobić burgery, które nie tylko karmią, ale jeszcze poprawiają humor na cały dzień, co zresztą już wielokrotnie udowadniali, chociażby w akcjach takich jak Tully&Burger itp., o czym zresztą wielokrotnie pisaliśmy: Tully&Burger – czyli jak smakuje burger w 5 gwiazdkach?