Życie w kuchni. Rozmowa z Jackiem Filipczykiem - szefem kuchni w hotelu Sheraton Grand Kraków - Blog Ale Meksyk!
Życie w kuchni. Rozmowa z Jackiem Filipczykiem - szefem kuchni w hotelu Sheraton Grand Kraków

Życie w kuchni. Rozmowa z Jackiem Filipczykiem - szefem kuchni w hotelu Sheraton Grand Kraków

Jacek Filipczyk Ale Meksyk!
Jesteś tutaj:Blog>Życie w kuchni. Rozmowa z Jackiem Filipczykiem - szefem kuchni w hotelu Sheraton Grand Kraków

Niesłychanie skromna i ciekawa postać - Jacek Filipczyk, szef kuchni restauracji pięciogwiazdkowego hotelu. Mieliśmy okazję zamienić z nim kilka słów podczas pobytu w Sheraton Grand Kraków. Taka rozmowa to czysta przyjemność. O jego pasji do rzeźnictwa i rozbieraniu mięsa, o kiepskich restauracjach z prawdziwą polską kuchnią, dlaczego nie lubi produktów sezonowych i o tym jak z małej podkrakowskiej wioski można dotrzeć na kulinarne szczyty. Jednymi słowy odsłonił nam odrobinę swojego życia zawodowego jak i prywatnego. Szczerze? Takich ludzi, którzy ciężką pracą osiągają tak wiele cenimy najbardziej :)

Trzyma Pan pieczę nad wszystkimi restauracjami w hotelu Sheraton Grand Krakow?

Tak. W hotelu znajdują się cztery restauracje i trzy kuchnie. Restauracja główna, The Olive, posiada największą kuchnię. Z kuchni głównej dostarczamy jeszcze dania do Qube Vodka Bar & Cafe oraz na Taras i do room service’u. Jest też kuchnia bankietowa, mniejsza, oraz kuchnia w restauracji Some Place Else. Wszystkie są pod moim nadzorem, ale mam też zgrany zespół, który pomaga mi w tych codziennych i niecodziennych zmaganiach. I tak mamy zawsze pełne ręce roboty.

Wspomniany przez Pana "Taras Widokowy" to miejsce jedyne w swoim rodzaju i bardzo nas urzekło. Piękne, z cudownymi widokami na Wisłę i Wawel. Nie chciało nam się stamtąd wychodzić. W tych okolicznościach raczyliśmy się takimi smakami jak krewetki piri-piri czy risotto z halibutem, popijając przy tym pyszne drinki :) Ale te krewetki piri-piri.... Coś wspaniałego, a sos w którym były zatopione - obłędny! Wyjadłem maczając w nim pieczywo.

A widzi Pan, to jest bardzo prosty przepis, a danie tylko z pozoru skomplikowane. Składa się m.in. z papryczki piri-piri, krewetek, hiszpańskiej oliwy. Jak dodamy do tego trochę pasji i dużo serca, wychodzi wspaniale i dzięki temu cieszy sie dużą popularnością :) Osobiście wyznaję zasadę: im prościej, tym smaczniej. Im więcej kombinacji, tym łatwiej coś popsuć, przesadzić, to zupełnie niepotrzebne, jeśli mamy wysokiej jakości produkty :)

A zdradzi pan przepis na te krewetki?

Niestety nie, ale może kiedyś, kiedy już zniknie z karty menu. Ale za to mogę podzielić się przepisem na pysznego łososia z cukiniowym papardelle i chipasami z ziemniaka :) Zobacz przepis na łososia z cukiniowym papardelle.

Czy są w karcie takie pozycje, które są stałe, obowiązkowe i nie sposób ich wycofać?

To na pewno krewetki z grillowanymi warzywami – sprzedają się w każdej ilości. Drugą taką „obowiązkową pozycją” jest mozarella burrata, a trzecią - tatar z tuńczyka. To 3 stałe pozycje zakąsek, bez których nie wyobrażamy sobie naszego menu. Są tak popularne, że nie ma szans ich wycofać (uśmiech). Oczywiście, trendy i moda się zmieniają, trzeba stale modyfikować i unowocześniać dania, ale żonglujemy jedynie dodatkami - główny składnik jest niezmienny. :)

A jak to wygląda z daniami głównymi?

Sea bass, łosoś i polędwica wołowa. To kolejne trzy obowiązkowe dania w naszym menu, bez których nie sposób się obejść. Sheraton Grand Krakow to kuchnia międzynarodowa, więc takie pozycje muszą zwyczajnie istnieć. Można oczywiście je wycofać... ale skoro cieszą się taką popularnością, a klienci je lubią, to warto je zatrzymać na dłużej. Mamy zresztą takich klientów, którzy specjalnie po nie do nas wracają. Druga grupa gości, jacy do nas trafiają, to klienci biznesowi. Oni nie koncentrują się bardzo na doznaniach smakowych, chcą po prostu dobrze, zdrowo i smacznie zjeść (śmiech).

Te dania są w menu od samego początku?

Nie. Są w menu od momentu, kiedy ja zacząłem szefować w kuchni.

A od kiedy jest pan Szefem kuchni?

Od 2016 roku.

jacek filipczyk wywiad 04Jacek Filipczyk

Jak to jest prowadzić restaurację hotelową w Krakowie? Przecież turyści, którzy przyjeżdżają do Krakowa, wolą chyba zjeść gdzieś w mieście, w jakiejś klimatycznej restauracji w centrum aniżeli w hotelu? Tu chyba nie jest łatwo walczyć o gości?

Nasza restauracja też jest klimatyczna :) Przypomina właśnie rynek. Przestronne atrium z przeszklonym dachem i drzewem pośrodku, parasolami. Wieczorem dochodzi do tego nastrojowe oświetlenie i muzyka na żywo, grana przez pianistę. To gwarantuje przyjemną atmosferę, nieprawdaż? A tak z drugiej strony - mamy bardzo dużą liczbę stałych gości, którzy jednak lubią wieczorem usiąść i zjeść coś ciekawego, nie wychodząc z hotelu. Mamy też bardzo dużo grup. Przykładowo, w ostatnim czasie obsługiwaliśmy grupę 150 osób, i to „a la carte”. Niesłychane wyzwanie dla obsługi, kelnerów i kucharzy... W jednym momencie wydać 150 przeróżnych, dostępnych w karcie dań. To nie jest tak, jak na przyjęciu, gdzie każdy dostaje mniej więcej to samo. ,,A la carte” to naprawdę spore wyzwanie. Każdy gość może zamówić co chce, a my mamy za zadanie sprostać jego wymaganiom – tak, aby wyszedł z uśmiechem na ustach, pełnym żołądkiem i chęcią powrotu po kolejne doznania smakowe.

To oznacza, że karta też musi być bardzo przemyślana?

O tak! To podstawa. Optymalizacja produktów to bardzo istotny element układania karty, żeby takie momenty, jak wydanie 150 porcji różnych dań, nie „zakorkowały” kuchni, a ich przygotowanie nie trwało wieki. W The Olive gotujemy prosto, staramy się, aby dania nie byly przekombinowane. Jak wspominałem, lubię kuchnię bez zbytnich udziwnień.

No właśnie, jak to jest z Pana ulubionymi smakami? Jaka kuchnia jest Pana ulubioną?

Stanowczo kuchnia polska. Wychowałem się na niej - takiej prawdziwej, domowej. Jestem spod Krakowa, z Woli Filipowskiej - niedużej wioski. Siłą rzeczy, smaki tego regionu bardzo mocno mi wpojono, a w Krakowie pracuję od 15 roku życia, więc to kawał czasu.

Cały czas na kuchni?

Cały czas.

Czy od samego początku marzyła się Panu kuchnia?

Nie, właśnie nie, choć bardzo blisko kuchni. Chciałem być rzeźnikiem, tylko moja postura i warunki fizyczne raczej na to nie pozwalały. Do tego fachu musi być „kawał chłopa” (śmiech), a ja jestem raczej drobniejszej budowy. Co nie znaczy, że nie potrafię rozebrać mięsa. Co jakiś czas to robię, ale gdybym miał się tym zajmować codziennie, to raczej bym nie dał rady. Zresztą właściciel rzeźni, w której trochę pracowałem, powiedział mojemu ojcu, że szkoda mojego zdrowia, i żebym sobie dał z tym spokój, bo się zamęczę. Szkoda, bo podobno byłem w tym dobry :)

Czyli bez mięsa nie wyobraża sobie Pan kuchni?

Oj, nie. W dalszym ciągu bardzo lubię pracować z mięsem. Bardzo lubię z nim eksperymentować. Różnego rodzaju terryny, mousy, sous-vide...

No, właśnie dziś jedliśmy polędwicę sous-vide.

Tak, była sous-vide, lecz dodatkowo później została podgrillowana, żeby uzyskać głębię smaku i ciekawą strukturę.

jacek filipczyk wywiad 01Polędwiczki

Czyli mięsa, mięsa i jeszcze raz mięsa?

Generalnie tak, choć nie boję się żadnego produktu czy stanowiska na kuchni. Z potrawami jarskimi czy wegetariańskimi radzę sobie równie dobrze. Kiedyś przygotowałem menu weselne całkowicie wegetariańskie. Goście byli bardzo zadowoleni.

A jak z deserami?

Jeśli chodzi o desery, to wolę zostawić je specjalistom w tej dziedzinie. U nas zajmuje się tym Ireneusz Luzar, szef cukierni. Bardzo zależy mi, aby desery w naszej karcie miały w sobie jakiś polski akcent. Pomimo, że na pierwszy rzut oka jest to deser włoski, francuski, to zawsze musi się tam znaleźć jakiś charakterystyczny dla kuchni polskiej akcent – smak, aromat czy składnik. No i najważniejsze - w deserach, i nie tylko w deserach, bo tyczy się to wszystkiego, co wychodzi z kuchni - produkt musi świeży.

A jak to jest z produktami? Zaopatrujecie się u lokalnych dostawców?

Mamy dostawców lokalnych, sprawdzonych. Staramy się brać od tych samych. Mamy pewność, że produkt jest stale takiej samej jakości. Mięsa, warzywa, ryby. Jedynie z niektórymi rybami jest większy problem, trzeba je importować, ale tym również zajmują się lokalni dostawcy. Tak czy inaczej, zawsze dociera do nas wszystko świeże i najwyższej jakości.

A jak to jest z akcjami globalnymi, np. #Jack&Burger? W tym wypadku wszystkie hotele biorące udział w tej promocji muszą trzymać się jednakowych standardów, a danie wszędzie powinno smakować tak samo.

Jeśli chodzi o tego typu akcje, to wtedy wszyscy zaopatrujemy się u jednego dostawcy. Jeśli natomiast mamy własne, autorskie burgery, to przygotowujemy je z własnego mięsa, od naszego lokalnego rzeźnika.

Wracając do dzisiejszego dania - polędwicy sous-vide. Były tam ciekawe dodatki...

Ziemniaki, mus ze śmietaną i szafranem, sałatka z kalarepy z odrobiną pora z estragonem.

Bardzo po polsku.

Tak, tu jest ta nasza polska kalarepa, która gdzieś w historii polskich kulinariów trochę zaginęła. Długo się jej nie używało, a teraz powraca do łask i na stoły. Łososia też serwujemy z kalarepą. Bardzo dobrze współgra. Najbardziej zaskoczeni smakiem są goście zagraniczni... zwyczajnie nie znają tego smaku, a po spróbowaniu szybko się przekonują :)

No, właśnie to jest jeden z trendów panujących teraz w Polsce i w sumie nie tylko w Polsce, ale i wielu innych krajach... Sięgać po produkty zapomniane i przywracać je do łask. Przykładowo jarmuż, topinambur, różnego rodzaju kiszonki, tylko podawane w sposób bardzo nowoczesny, czasem nawet sięganie do kuchni molekularnej. Jak Pan myśli, jak się to dalej rozwinie?

Jak Pan powiedział - to trend, a kuchnia tak się rozwija, że ciągle trzeba iść do przodu, trzeba ciągle szukać i przygotowywać dania, wykorzystując przy tym coraz to nowsze techniki.

Kuchnia polska, ta tradycyjna, nie jest skomplikowana.

Nie jest, ale wbrew pozorom jest bardzo bogata smakowo. Polska kuchnia to nie tylko pieczone czy smażone. Kuchnia polska to nasze tradycyjne produkty, ale podane nowocześnie czy to poprzez obróbkę sous-vide, czy wolne pieczenie. Nasza rodzima kuchnia poszła bardzo do przodu, głównie przez łatwy dostęp do mediów. Internet czy telewizja pozwalają śledzić najnowsze trendy, jednak to, co również zauważyłem, to wpływy, które przychodzą wraz z ludźmi przyjeżdżającymi z zagranicy. Wielu kucharzy pracuje/pracowało w Londynie, Paryżu czy Barcelonie - to przecież osoby mające styczność z różnymi smakami i technikami. Oni wracają i wykorzystują zdobytą tam wiedzę u nas. To przekłada się na smaki w Polsce. Zachować tę naszą tożsamość z elementami smaków innych krajów, to niesłychane wyzwanie.

jacek filipczyk wywiad 03Zupa grzybowa

A czym inspirujecie się w daniach międzynarodowych? Kto układa menu? Skąd pomysły?

Menu przeważnie układam sam. Staram się, aby nie były to żadne konkretne dania z danego państwa. Przeważnie to inspiracja. Oczywiście, mamy też międzynarodowe klasyki, ale staramy się, aby w każdym jednym daniu przemycić odrobinę polskości.

Gość zagraniczny lubi sięgać po dania kuchni polskiej? Czy jednak woli trzymać się znanych mu smaków?

Z tego, co zaobserwowaliśmy, lubią poznawać nasze polskie smaki. Smutne jest to, że wiele restauracji „pseudo polskich” bardzo wypacza smak. Serwują ciężko i podrzędnie. Takich miejsc, które serwują tradycyjną kuchnię polską, z zachowaniem zasad i reguł, to ze świecą szukać. Jest ich naprawdę niewiele. Niewiele jest restauracji, które na przykład same lepią pierogi.

A właśnie, wczoraj jedliśmy u Was pyszne pierogi. W jednym daniu był wyśmienity miks pierogów: ruskie, z mięsem i z kapustą. Do tego obłędny sos grzybowy, bardzo grzybowy! Sami je również lepicie?

Tak, wszystko, co podajemy, to nasza ręczna robota. Do tego sos grzybowy na śmietanie. Nieskromnie powiem, że cieszą się niesłychanym powodzeniem wśród gości. Pierogi nie muszą być zawsze podane z cebulą, skwarkami czy tłuszczem. Jak jest sezon, podajemy je również z podsmażonymi kurkami.

jacek filipczyk wywiad 02Pierogi

A czy jest coś, czego pan nie lubi w polskiej kuchni?

Niestety nie lubię sezonowości tych produktów. Z jednej strony to siła polskiej kuchni, z drugiej zaś wada. Sezon na pyszne, świeże produkty trwa bardzo krótko. Takie polskie, sezonowe produkty mamy jedynie od maja do września/października. Potem trzeba się wspierać mrożonkami lub produktami importowanymi. Ale ten czas kilku miesięcy, to i tak wystarczający okres. Jest w czym wybierać.

Puszkowane? Mrożone?

Jak już, to mrożone. Z puszkowanych staramy się nie korzystać. Produkty mrożone, przed zamrożeniem są poddawane praktycznie tylko płukaniu. Nie są podlegają obróbce termicznej w postaci gotowania czy pasteryzowania. Zwyczajnie zachowują więcej „dobra” :) Truskawki, grzyby... one wszystkie po rozmrożeniu mają jednak więcej walorów smakowych.

Sami mrozicie?

Nie. Niestety nasze warunki, procedury i skala restauracji na to nam nie pozwalają. Musimy wspierać się dostawcami. Zwyczajnie nie byłoby gdzie tego wszystkiego trzymać. Nasze chłodnie mają pewne granice i nie są z gumy. Musimy zamawiać na bieżąco.

Bardzo ułatwiacie sobie życie w kuchni?

Oczywiście, jak tylko można. Odpowiednie urządzenia, garnki do sous-vide itd. Jednorazowa inwestycja, ale z czasem bardzo się zwraca.

Indukcja czy gaz?

Jeśli chodzi o kuchnię „My kitchen” , korzystamy głównie z kuchenki gazowej. Przy wydawaniu ,,a la carte” korzystamy z indukcji. Czas, czas i jeszcze raz czas – a indukcja bardzo w tym pomaga. Grille mamy opalane gazem. Na elektrycznym nigdy byśmy nie uzyskali takiej temperatury, jak na gazie. Dzieki temu działamy sprawniej i szybciej.

A tak z czystej ciekawości, ile orientacyjnie sprzedaje wam się mięsa w ciągu tygodnia?

Przykładowo, samej polędwicy wołowej do ,,a la carte” zużywamy około 400 kg miesięcznie.

Jeśli już mowa o polędwicy wołowej, to rzuciła mi się w oczy jedna rzecz. Nie macie w karcie bardzo mocnego polskiego klasyka, jakim jest tatar. To danie przecież jest bardzo rozpoznawalne i bardzo uznawane przez gości zagranicznych.

Jestem tego zdania, że dobry tatar musi być przygotowywany na bieżąco. Siła tatara tkwi w jego świeżości. Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby coś od nas wyszło bez spełnienia moich wymagań. Dlatego lepiej z czegoś zrezygnować niż podać słabszej jakości. Dodatkowo, do tatara podaje się surowe żółtko. Mimo że bierzemy jajka ze sprawdzonych źródeł, to i tak dodatkowo sami je naświetlamy. Mamy bardzo ostre procedury. Nie możemy wydać czegoś, od czego ktoś potencjalnie mógłby się rozchorować. Bezpieczeństwo gości jest zawsze na pierwszym miejscu.

A jeśli kuchnia zagraniczna, to jaką Pan lubi?

Grecka. Nie tyle same owoce morza, co mięsa. Bardzo odpowiada mi smak i sposób przygotowywania mięs i dodatków do niego. Niesłychanie dobra kuchnia.

A prywatnie? Lubi pan gotować? Znam wielu kucharzy, którzy kuchnię w domu omijają szerokim łukiem.

W moim przypadku jest inaczej. Lubię gotować, również w domu. Moja dziewczyna zajmuje się dzieckiem, ja urzęduje w kuchni. Po prostu szybciej i sprawniej mi to wychodzi.

Inne restauracje? Fastfoody?

Raczej nie bywam. Wolę jednak ten czas spędzić w domu. Podobnie z odstresowaniem po dniu w pracy – najlepiej również w domowym zaciszu. Lubię się wyciszyć, odpocząć. Jak wiadomo, praca w kuchni to stres, bardzo duże obciążenie dla organizmu jak i psychiki. Lubię, jak przyjdą znajomi. Lubię dla nich pogotować. Ja to lubię, i oni też (śmiech).

Często spędza Pan czas z bliskimi i przyjaciółmi?

W miarę możliwości - tak. Czasem lubię przygotować dla nich ,,coś z niczego”. Zupełny spontan. Zresztą, jestem tego nauczony z domu, żeby wykorzystywać wszystko to, co jest, i niczego nie wyrzucać. W domu nigdy się nie przelewało, więc jestem nauczony oszczędności, co również przekłada się na kuchnię w hotelu.

A właśnie miałem zadać pytanie odnośnie smaków dzieciństwa. Czy jest coś, co szczególnie utkwiło Panu w pamięci?

Bardzo pamiętam króliki, w każdej formie i postaci. Pamiętam również z dzieciństwa bardzo prostą rzecz. Najzwyklejsze talarki z ziemniaka prażone na piecu. Teraz to jest znane jako chipsy. Zajadaliśmy się tym. Bardzo jeszcze lubię flaczki. Mój tata robi je najlepiej na świecie (uśmiech).

A obecnie?

A teraz bardzo lubię, jak moja mama czy teściowa przygotowuje różnego rodzaju zupy ziemniaczane, makarony, ciasto lane. Wyznaję również zasadę, że jak przychodzi niedziela, to musi być rosół i schabowy (śmiech). Bez rosołu i kotleta nie ma niedzieli. Taka już nasza tradycja.

Kulinarny guru? Ma Pan takowego?

Nie mam. Czerpię informację i inspiracje z wielu źródeł. Nie ma człowieka, który wie wszystko, i nie ma kucharza, który umie wszystko. Każdy kucharz uczy się całe życie. Nie jesteśmy rzemieślnikami, którzy idąc do pracy „toczą ten kamień” przez 15 lat. Musimy ciągle się rozwijać i uczyć. Ja chłonę wiedzę od wszystkich.

A młodzież? Jakieś rady dla adeptów sztuki kulinarnej?

Pierwsza rzecz, to taka, żeby się dwa razy dobrze nad tym zastanowili i zadali sobie pytanie „czy chcą się temu poświęcić?”. To duże wyzwanie. To nie jest tak, że to tylko pasja. Żeby być szefem kuchni, trzeba poświęcić kawał życia, i mnóstwo czasu. Po drugie, kuchnia to sporo wyrzeczeń, wymaga dużo wyrozumiałości, zwłaszcza od najbliższych.

Z tego, co wiemy, jest Pan „świeżo upieczonym tatą” więc każda minuta jest teraz na wagę złota? :)

Tak, mam kilkumiesięczne dziecko, więc i priorytety bardzo się w życiu zmieniły.

Zatem dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia.

Również dziękuję.

Wpis opracowany przy współpracy z:

logo sheraton krakow

Facebook Twitter Google+ Pinterest LinkedIn
Ostatnio zmienianyśroda, 29 sierpień 2018 15:03
(4 głosów)

Wybrane przepisy

Inne

Tostadas z tuńczykiem w sosie majonezowym smoked chipotle

Tostadas z tuńczykiem w sosie majonezowym smoked chipotle

Przepis, który prezentujemy Wam tym razem zaczerpnęliśmy z rewelacyjnych warsztatów kulinarnych, na które zaproszeni zostalismy przez Ambasadę Meksyku w Polsce. Warsztaty odbyły się z okazji przyjazdu do Polski jednego z najpopularniejszych meksykańs...

Czytaj więcej

Drinki

Drink Two-One-Two na bazie Aperol'a i Tequili

Drink Two-One-Two na bazie Aperol'a i Tequili

Ostatnio spędziliśmy trochę czasu na podróżowaniu po Europie. Zwiedzaliśmy między innymi ziemię włoską. Mieliśmy okazję próbować również przeróżnych drinków i koktajli. Szczególnie przypadł nam do gustu bardzo włoski i bardzo cierpki w smaku alkohol ...

Czytaj więcej

Inne

Kolorowa sałatka z kurczakiem fajitas

Kolorowa sałatka z kurczakiem fajitas

Lubicie lekko i smacznie? Jeżeli tak to mamy dla was typowo wiosenną, owocowo-warzywną sałatkę. Prawdziwa tęcza barw na talerzu - ziolona sałata, żółte mango, zielone awokado, czerwona papryka i złocisty kurczak. Czego chcieć więcej? No może tylo fra...

Czytaj więcej

Przepisy z reszty świata

Bruschetta

Bruschetta

Bruschetta jest jednym z ulubionych przekąsek. Bardzo dobrze nadaje się także na przystawkę. Do tego jest bardzo łatwa w przygotowaniu. Pomidory, cebula, czosnek i oliwa to podstawowe składniki bruschetty.

Czytaj więcej

Przepisy z reszty świata

Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą

Śledzie w śmietanie z jabłkiem i cebulą

Imprezka z przyjaciółmi, spotkanie rodzinne, Wigilia, Sylwester, chrzciny czy wesela - żadene z tych spotkań nie możne odbyć bez przekąsek typu śledzik. Szczególnie popularne w czasie postu. Sposobów przygotowania śledzia jest bez liku. W końcu to "p...

Czytaj więcej

Przepisy z reszty świata

Homar z palonym masłem i solą morską - w prostocie siła

Homar z palonym masłem i solą morską - w prostocie siła

Mięso homara, jedno z najwykwintniejszych jakie oferuje nam „wielka woda”. Jest delikatne, lekko słonawe i zarazem słodkawe. Najlepsze mięso homara zawsze pochodzi ze szczypiec, choć i z ogona jest również świetne. Sposobów na przygotowanie homara są...

Czytaj więcej

Drinki

Przepis na domowy likier pomarańczowy

Przepis na domowy likier pomarańczowy

Od jakiegoś czasu nosiliśmy się z zamiarem publikacji przepisu na likier pomarańczowy. Niestety wymagało to trochę czasu. Głównie dlatego, że produkcja tego trunku to proces, może nie tak skomplikowany, jak długotrwały. Dlaczego długotrwały? Łącznie ...

Czytaj więcej

Zupy

Pikantna zupa meksykańska z mięsem mielonym - pyszny sposób na wołowinę

Pikantna zupa meksykańska z mięsem mielonym - pyszny sposób na wo…

Pyszna, wyjątkowa, sycąca, rozgrzewająca... To tylko nieliczne przymiotniki, jakich można użyć do opisania tej zupy. Połączenie prostych składników takich jak cebula, ziemniaki, fasola, papryka i mielone mięso wołowe sprawia, że jest ona niepowtarzal...

Czytaj więcej

Desery

Meksykańskie ciasto limonkowe - a'la sernik na zimno

Meksykańskie ciasto limonkowe - a'la sernik na zimno

Meksyk to kraj limonką płynący. Dodaje się ją do wielu dań, między innymi do sals, ceviche czy napojów. Co ciekawe, dodaje się ją także do deserów. Dziś przedstawiamy Wam właśnie taki deser, w którym limonka odgrywa główna rolę. Chodzi o meksykańskie...

Czytaj więcej

Desery

Chrupiące ciasteczka z kawałkami czekolady i nutą wanilii

Chrupiące ciasteczka z kawałkami czekolady i nutą wanilii

Czy to herbata, czy to kawa, zawsze do nich pasuje coś chrupiącego i słodkiego. Tym razem z odsieczą idą proste i szybkie w przygotowaniu ciasteczka z kawałkami gorzkiej czekolady :) Coś ala „pieguski”, ale nie do końca. Ich siłą jest bardzo czekolad...

Czytaj więcej

Bezalkoholowe

Agua fresca arbuzowa

Agua fresca arbuzowa

Agua fresca to orzeźwiający, meksykański napój owocowy, który bez problemu można zrobić samemu w domu. Powstaje ze zblendowanych owoców lub warzyw i wody. Nieodłącznym składnikiem jest też sok z limonki i mięta. Tym razem proponujemy wam agua frescę ...

Czytaj więcej

Kawy

Meksykańska kawa z likierem kawowym

Meksykańska kawa z likierem kawowym

Dobra, mocna i aromatyczna kawa na śniadanie doda energii na początek dnia. Warto spróbować meksykańskiej kawy z cynamonem i likierem kawowym. 

Czytaj więcej

Polityka prywatności i ciasteczka

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza na to zgodę. Czytaj więcej…

Zrozumiałem