Dlaczego napisaliśmy ten artykuł na blogu? Otóż dlatego, że lubimy misie 🙂 Jak tylko mowa o misiach przypomina nam się pewna ulotka często spotykana w schroniskach na tatrzańskich szlakach z napisem „Pamiętaj turysto, niedźwiedź to nie miś” 🙂 I dużo w tym prawdy. Dlatego, jeśli spotkanie z misiami, to tylko z tymi na sklepowych półkach, natomiast jeśli z niedźwiedziem, to najlepiej oglądać go już w ZOO.

Ale do rzeczy…
Piszemy o misiach bliźniakach, które na co dzień żyją w warszawskim ogrodzie zoologicznym, a ich imiona to Gregor i Aleut. W tym roku obchodzą „okrągłą” bo rocznicę 5 urodzin 🙂 W dniu ich urodzin 2 grudnia 2015 r. punktualnie o godzinie 12.00 odbyła wielka feta z tortem 🙂 Na imprezę można było „wbić” się do ZOO za przysłowiowe i dosłowne przysmaki dla niedźwiadków. Zamiast biletu wystarczył jakiś smakołyk. A czym takim „misie” polarne się zajadają? Otóż sami się zdziwiliśmy, ale bardzo lubią majonez 🙂 Oprócz majonezu nie pogardzą takimi rzeczami jak arbuzy, suszone jabłka, morele, daktyle no i oczywiście miód 🙂 „To co misie lubią najbardziej 🙂

W tym dniu dodatkowo Gregor zyskał „opiekuna” czyli honorową adopcję w postaci sponsora, firmy Kongsberg Automotive Pruszków, dzięki czemu będzie mógł liczyć na lepszą opiekę medyczną, paszę no i ogólnie lepsze warunki finansowe wiązane z jego utrzymaniem 🙂 Firma zajęła się Gregorem głównie dlatego, że wywodzi się ona z Norwegii, a miś najbardziej właśnie kojarzy się z tym rejonem świata. To było kluczowe w podjęciu decyzji. Może ze względu na zajadanie się przez misie majonezem, jakaś firma produkująca ten przysmak zajmie się „opieką” drugiego misia Aleuta? Przydałoby się 🙂