Wraz z firmą Guacamaya mamy dla Was bardzo szybki i bardzo fajny konkurs, w którym można wygrać rewelacyjny, oryginalny i bardzo meksykański hamak. My już taki mamy i bijemy się o to kto ma w nim leżeć 🙂 Co wystarczy zrobić? Otóż wystarczy w komentarzu do posta udzielić odpowiedzi na poniższe pytanie, a my – czyli Ale Meksyk! dokonamy wyboru do kogo powędruje taki hamak 🙂 Jeśli chcecie zobaczyć jaki to hamak, polecamy nasz artykuł, w którym szczegółowo go opisaliśmy 🙂
KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY!
Miło nam poinformować, że zwyciężczynią w konkursie została Edyta. Jej komentarz spodobał sie nam najbardziej. Trzeba przyznać, że konkurencję miała bardzo godną i wybór był bardzo ciężki, ale mamy tylko jeden hamak, który możemy wręczyć tylko jednej osobie…. Chcielibyśmy nagrodzić wszystkie komentarze, ale jest to niemożliwe.
Z Edytą skontaktujemy sie droga mailową 🙂
Dziękujemy wsystkim za udział w konkursie i zapraszamy do kolejnych, ponieważ zapewne coś jeszcze się na naszym blogu pojawi 🙂
A oto nagrodzona treść:
Od zawsze marzyłam o hamaku ! Ilekroć przechodziłam obok niego w sklepie moja mam mówiła ” nie patrz na takie głupoty „. A ja? Wciąż się smuciłam, marzyłam o takim „dziwnym” kawałku materiału, który mogłabym przyczepić za najdziwniejsze rzeczy, powiesić w tajnych kryjówkach bądź po prostu odpocząć na nim w zaciszu swojego ogrodu!
I bach! Przecieram oczy ze zdumienia! Tu można wygrać tak boski, tak ciekawy kolorystycznie hamak o jakim zawsze marzyłam! Ahhh! Moje ciśnienie osiągnęło apogeum! Omalże nie padłam na zawał!
Gdzie powiesiłabym ten hamak i jakbym go wykorzystała?
A ATRAKCYJNE miejsce dla tego hamaka bym miała,
L LEKKO nad wodospadem na nim właśnie bym leżała!
E EFEKTOWNIE w ogrodzie między drzewami z książką u boku
M MORSKIE przygody z nim miałabym na oku!
E EKSTREMALNE łóżko zrobiłabym sobie na balkonie
K KUNSZTOWNIE przed nudą na takim hamaku się ochronie!
S SPONTANICZNIE zawiesiłabym go przy suficie w pokoju
Y YYY i leżałabym tak w świętym, anielskim spokoju!
K KOCHAM hamak i nigdy go nie miałam, a tak bardzo zawsze chciałam ….Gdzieś nad wodą marzy mi sie hamaka rozłożenie , przy domku na drzewie … ahh ogromne marzenie! A nawet rozwiesiłabym go wysoko między blokami, i zachwycała się miasta pięknymi urokami!
Sam wzór i kolor hamaka powodują, że w mojej głowie ROI się od pomysłów gdzie mogłabym ten hamak powiesić, w jakim miejscu delektować się pięknymi widokami, ciszą, spokojem i pięknem natury!
Taki hamak powiesiłabym w takich miejscach, o których nawet filozofom się nie śniło. A gdyby zobaczyła to moja rodzina, rzekłaby „ale meksyk”. Wspomnienia? Bezcenne! Chwila dla siebie? Jedyna w swoim rodzaju! A więc drogi HAMAKU proszę zawędruj w moje ręce!
Konkurs:

Co trzeba zrobić?
Jak wiecie hamak przeważnie służy do odpoczynku, relaksu a nawet snu zamiast łóżka – tak jest w Meksyku i wielu krajach Ameryki Południowej, dlatego nasze pytanie jest następujące:
PYTANIE:
Poruszymy trochę Waszą kreatywność 🙂 Jak Wy byście wykorzystali taki hamak? Gdzie byście go rozwiesili? Gdzie zabrali? A może nadalibyście mu jakąś nazwę? W końcu to byłby nowy domownik 🙂
Wybierzemy najbardziej pomysłowy i kreatywny sposób i nagrodzimy hamakiem 🙂 Może będziecie mieli okazję w rzeczywistości sprawdzić ten sposób? 🙂
Wpisujcie swoje odpowiedzi w komentarzu.
Czas dajemy do środy – 19 sierpnia, do północy 🙂 Wyniki postaramy się opublikować następnego dnia w czwartek 🙂
Wierzymy w Waszą kreatywność i pomysłowość 🙂
UWAGA:
W konkursie mogą brać osoby, których adres doręczenia przesyłki jest tylko i wyłącznie na terytorium Polski.
OOO dziękuję 🙂 Już nie mogę doczekać się e-maila i tego aż hamak będzie u mnie 🙂
Witajcie,
ale wspaniały konkurs z cudowną nagrodą!!!
Mam to szczęście, że mieszkamy na parterze i z balkonu schodzi się do malutkiego, własnego, przydomowego ogródka, który traktuję jak przedłużenie mieszkania i gdybym mogła – na dobre przeprowadziłabym się do ogrodu. Uwielbiam ciepłe wieczory, zapach poranków, blask popołudniowego słońca w ogrodzie i na balkonie…. Wiosna, lato, relaks, cisza! Lubię jak „mój salon pod gołym niebem” jest elegancki i wygodny. Jeszcze milej będzie oderwać się od codzienności, leżąc w tak pięknym hamaku. Ten wspaniały meksykański hamak zapewniłby spokojny sen mojej małej córeczce a starszemu synowi gwarantowałby świetną zabawę. Hamak ten miałby zdecydowanie zbawienny wpływ na nasze nerwy (dorosłych), gdyż wszystko co się kołysze, pozwala nam choć na chwilę odpocząć od rzeczywistości. Czy może być prostszy sposób, żeby znaleźć się w siódmym niebie?!!!
Gdybym miała taki hamak – przygotowałabym na zakończenie tegorocznego, upalnego lata imprezę w meksykańskim stylu. W ogródku pod drzewami rozłożyłabym duży, okrągły basen i nad nim zawiesiła ten oto meksykański hamak, który służyłby za stół. Aby go ustabilizować, położyłabym na nim blat ze starej ławy rodziców. A na ławie meksykańskie pyszności: buritto, tacos, chili con carne, carnitas, empanadas, quesadillas…a do picia, pulque, tequila i Margarita. Siedząc w basenie – w zasięgu ręki mielibyśmy stół z meksykańskimi pysznościami. Pyszne jedzenie w pięknej oprawie, najbliżsi, przyroda – to mój przepis na zakończenie lata!
Patrząc na ten cudowny hamak rozpływam się w zachwytach i …..marzę…
Pozdrawiam
Aneta
aneta.majchrzak@wp.pl
Weszła do domu i otworzyła paczkę, którą trzymała pod pachą. To był hamak. Piękny, kolorowy, wymarzony. Przez chwilę przyglądała się hipnotycznym odcieniom czerwieni, zieleni i błękitu, a potem wyszła na ogród i umocowała hamak na starym stelażu po drewnianej huśtawce. Pięknie komponował sie z gąszczem ziół rosnących obok. Letni wiatr głaskał delikatnie lekki materiał.
Podniosła z ławki ulubioną książkę i razem ułożyły sie wygodnie w hamaku. Bylo tak cicho i miękko, że nie zauważyła, kiedy sen rozgościł sie na zmęczonych powiekach.
Pod powiekami, jak na ekranie kina wyświetlił sie piękny obraz. Mały dom pośrodku niczego, stare drzewo i on – hamak. Film przyspieszył, jakby niewidzialna ręka ciekawa dalszego ciągu przewijała taśmę. Na ogród wybiegła kobieta, dziwnie znajoma, a za nią mężczyzna. Wskoczyli ze śmiechem do wysłużonego hamaka, którzy jęknął cichutko z wysiłku. Film przyspieszył ponownie i jedyne co od teraz widziała to pojedyncze obrazy.
Czarny kot wylegujący się w słońcu na kolorowym materiale, dziecięce stópki zwisające wesoło poza hamak i uśmiech, dużo uśmiechu.
Obudził ją chłód wieczora i pierwsze krople letniego deszczu. Złożyła hamak delikatnie, jak najlepszego przyjaciela, położyła go obok łóżka, a sama położyła się aby marzyć dalej. Z tak pięknym hamakiem marzenia nabierają cudnych barw.
Od zawsze marzyłam o hamaku ! Ilekroć przechodziłam obok niego w sklepie moja mam mówiła ” nie patrz na takie głupoty ” . A ja ? Wciąż się smuciłam, marzyłam o takim „dziwnym” kawałku materiału, który mogłabym przyczepić za najdziwniejsze rzeczy, powiesić w tajnych kryjówkach bądź po prostu odpocząć na nim w zaciszu swojego ogrodu !
I bach ! Przecieram oczy ze zdumienia ! Tu można wygrać tak boski, tak ciekawy kolorystycznie hamak o jakim zawsze marzyłam ! Ahhh ! Moje ciśnienie osiągnęło apogeum ! Omalże nie padłam na zawał!
Gdzie powiesiłabym ten hamak i jakbym go wykorzystała?
A ATRAKCYJNE miejsce dla tego hamaka bym miała,
L LEKKO nad wodospadem na nim właśnie bym leżała!
E EFEKTOWNIE w ogrodzie między drzewami z książką u boku
M MORSKIE przygody z nim miałabym na oku !
E EKSTREMALNE łóżko zrobiłabym sobie na balkonie
K KUNSZTOWNIE przed nudą na takim hamaku się ochronie!
S SPONTANICZNIE zawiesiłabym go przy suficie w pokoju
Y YYY i leżałabym tak w świętym, anielskim spokoju !
K KOCHAM hamak i nigdy go nie miałam, a tak bardzo zawsze chciałam ….
Gdzieś nad wodą marzy mi sie hamaka rozłożenie , przy domku na drzewie … ahh ogromne marzenie ! A nawet rozwiesiłabym go wysoko między blokami, i zachwycała się miasta pięknymi urokami !
Sam wzór i kolor hamaka powodują, że w mojej głowie ROI się od pomysłów gdzie mogłabym ten hamak powiesić, w jakim miejscu delektować się pięknymi widokami,ciszą, spokojem i pięknem natury !
Taki hamak powiesiłabym w takich miejscach , o ktorycch nawet filozofom się nie śniło . A gdyby zobaczyła to moja rodzina, rzekłaby „ale meksyk” . Wspomnienia? Bezcenne ! Chwila dla siebie ? Jedyna w swoim rodzaju ! A więc drogi HAMAKU proszę zawędruj w moje ręce ! Pozdrawiam Edyta , edka767@gmail.com
Odpowiedz jest prosta! 🙂 zabralabym wygrany hamak wraz z moim psem /z pochodzenia Mexycanka!!/ malá Chihuahua Pelo Corto(!) o slodkim imieniu Karmel 🙂 do miasta Chihuahua w Meksyku. Podroz marzen i powrot do korzeni nie tylko dla mnie 😉 Hamak sluzylby nam jako miejsce slodkiego wypoczynku 🙂 a ze lubimy podrozowac i robimy to dosyc czesto, leniwy i slodki hamak towarzyszylby nam wszedzie i nazwalabym go …tak wlasnie tak: Caramelo Hamaca!! 😀 😙
Mój mąż na widok kolorowego hamaka z Meksyku,
rzekł następująco, nie robiąc zbędnego korowodu:
„Gdybyś była facetem (choć na moment!) byłoby kapitalnie,
w końcu urządziłabyś po mojemu sypialnię.
Ściany na wzór kaktusów byś ładnie pomalowała,
I ogromne łóżko-piramidę pod oknem ulokowała.
W oknie firanki jak kajaki długie by wisiały,
uroku i energii całemu pokojowi by dodały.
A tuż naprzeciwko łóżka zawiesiłabyś z dumą,
hamak tęczowy, wpadający w oko, będący pokoju chlubą!.
Do relaksowania się przed telewizorem doskonały,
fajnie wyglądający, wygodny – wprost niebywały.
W takiej ekstra sypialni bylibyśmy zawsze w dobrym humorze,
Czulibyśmy się w niej jak pędząca małpka po meksykańskim torze.
Nam obojgu ten hamak by radość wielką sprawił,
nasze życie w sypialni na lepsze by odmienił,
Poza tym częściej robiłbym w sypialni porządki,
z uśmiechem wykonywałbym swoje obowiązki.
O hamak (nazwę go Hulajla) dbałbym jak o siebie,
wiem, że dzięki niemu poczujemy się jak w niebie.”
P.S. Kochany mężu, przemyślałam to co powiedziałeś,
i zrobię to, zmienię naszą sypialnię tak jak chciałeś :))
Byś poczuł się jak w swoim żywiole (oczywiście meksykowym),
byś zawsze był w sypialni szczęśliwym i zadowolonym !
Chciałabym wygrać ten hamaczek, bo jest…
[M]istrzowski, będący numerem 1 (zawsze!).
[E]kskluzywny, jak żaden inny.
[K]apitalny, i to bardzo!
[S]uperowy, jak szybka jazda.
[Y]es! To o nim wciąż marzymy!
[K]iedy do Nas zawita będziemy szczęśliwi 🙂
Aaa, na koniec dodam, że w naszej sypialni będzie mnożył radość każdego dnia !
W październiku, a nawet w połowie września przeprowadzam się do większego miasta. Cóż, nadszedł ten moment, kiedy trzeba podjąć kolejne decyzje na przyszłość. Mój hamak nazywałby się Amigo, bo przecież to przyjaciół najbardziej potrzebuje się w obcych miejscach. Myślę, że w małym, studenckim mieszkanku hamak czułby się najlepiej. Nocą byłby moim łóżkiem, a za dnia miejscem, w którym mogłabym czytać książki, przeglądać czasopisma i robić notatki. Takie specjalne miejsce, które potrafi ukołysać skołatane przed sesją nerwy 🙂 Czy bujająca w obłokach marzycielka może pragnąć czegoś więcej? Chyba jedynie pierogów mamy 😉
Nie wiem czy to wykonalne, ale marzy mi się powieszenie hamaku w kuchni. Gdy gotuję to nie mogę zostawić nawet na chwilę garnka samego i muszę obserwować, mieszać przyrządzaną potrawę. Przy takim chili con carne może się człowiek zmęczyć ciągle stojąc. Gdyby mi się udało rozwiesić hamak, mógłbym leżąc wygodnie i sącząc Margeritę zamieszać od czasu do czasu w garnku 🙂
Co do nazwy… nie wyobrażam sobie innej niż: La Chupacabra. Nijak nie pasuje do hamaka, ale nie ma lepszej!
Zawiesiłabym hamak w pokoju i służył by niefortunnemu poleceniu „dziś śpisz na kanapie!” (w tym wypadku na hamaku). No bo złoszczę się, ale jednocześnie kocham, to niech ma wygodnie, nie? A imię jego oczywiście: Foch 😉
ooooo….jedno z moich małych marzeń…mieć hamak w pokoju!! taak!!! i sobie spać w nim, np w takie gorące meksykańskie noce jak teraz… 🙂 i rozmyślać..marzyć na nim…a w tle moja najukochańsza latynoska muzyka… i już można poczuć się jak w Mexico! a rozmyślać o jakimś amorcito..muchacho de Mexico 😉 ajjjj aż się teraz już rozmarzyłam…a imię dla mego hamaczka? 🙂 na pewno mexicano 😉 może Muchacho Mexicano! ogólnie, pero ładnie! 😀 i co jeszcze bym robiła na hamaku? leżała i rozkoszowała się smakiem margaritki…albo wraca człowiek zmęczony i bez życia po pracy…a tu taki kolorowy hamak od razu wywołuje uśmieszek na twarzy.. 🙂 z resztą dla mnie wszystko co meksykańskie poprawia mi humor! 🙂 asi es! 🙂
Ty mój wymarzony Hamaku –
kolorowy pleciony leżaku 🙂
Na mojej białej antresoli byłbyś jedynym kolorem,
co niejedno oko ucieszy i zmieszczą się na nim wszystkie sąsiadów dzieci 🙂
W góry czy nad morze – z Tobą będzie wszędzie po drodze!
Do czytania i do spania i jak przyjedzie rodzina niezapowiedziana 😉
Ja nazwałabym go Panchito i leżąc na nim uciekalabym od codzienności rozkoszukac sie jego kolorami. Relaksowalabym sie myśląc o meksykańskiej Mańanie, a każdy kto by się zbliżył, uslyszalby jedno: Dale calmao wey…:)
Jeśli chodzi o imię to nadane zostało by po pierwszej wspólnej nocy 🙂 teraz tak na odległość to tak trudno powiedzieć. A gdzie bym go powiesiła? W sypialni. W piątek rozwaliliśmy z mężem nasze małżeńskie łoże. Ot tak jakoś wyszło 🙂 a że obudowa łóżka załamała sie po mojej stronie to mąż twierdzi że muszę sobie z tym sama jakoś poradzić. Więc póki co łóżko jest podtrzymywane przez lewarek. A gdybym miała to cudeńko to sprawa byłaby rozwiązana 🙂 ściany mamy w sypialni tak fajnie ustawione że z tego mojego hamaka mogłabym męża po głowie miziać 🙂
ja nazwałabym KISIAK, a wypoczywałabym w nim, bujając się między drzewami w sadzie, w jabłonkach i śliwach, na zielonej trawce.
Imię… hmm oczywiście Angelito 🙂 kiedy bym w nim wypoczywała na pewno czułabym się bezpiecznie 🙂 a z tego względu, że jestem w trackie pisania licencjatu na temat turystyki gastronomicznej w Meksyku zabierałabym hamaczek wszędzie i szukała idealnego miejsca do rozwieszenia tego cuda i pisania w nim kolejnych rozdziałów 🙂 mogłabym wtedy, odpoczywając np gdzieś nad jeziorkiem zagłębić się spokojnie w literaturze i wyobrazić sobie jak zajadam się cudownymi tacos i rozkoszuje się prawdziwą meksykańską tequilą 🙂
Jakie imię? AleX
Jakie zastosowanie? Do odpoczynku na różne sposoby, można leżeć, a może również służyć jako siatka do badmingtona lub siatkówki 🙂
Gdzie bym go zabierał? Gdzie popadnie, byle można było go rozwiesić 🙂
Hmm ja też nigdy nie miałam swojego hamaka, ba ! nawet w żadnym nie leżałam i z żadnego nie spadłam ;). To byłoby coś ! ;))) Z racji sympatii do meksykańskich telenowel nazwałabym go… Lupita :))) A zabierałabym go oczywiście do ulubionego miejsca w lesie, nad rzeką . Akurat są drzewa między którymi mogłabym go rozwiesić 🙂 I jak pięknie te kolory komponowałyby się z zielenią !
Witam!
Szczerze mówiąc nigdy nie nadawałem imion hamakom, ba nigdy nie miałem swojego hamaku, ale coś czuję, że na tego typa to bym wołał Sancho.
Byłoby zgodnie z jego pochodzeniem i myślę, że swojsko.
Jako, że nad wyraz lubię przebywać w lesie i nad jeziorem, a do tego łączyć to z zatapianiem się w lekturze, to też hamak jeździłby tam ze mną pięknie kontrastując
swoimi ciepłymi kolorami z naturalną zielenią otoczenia i dodając przy tym szczyptę nowego smaku przy spędzaniu czasu blisko natury.
Nie ma tu kreatywnego rozwiązania, czegoś co mogłoby zaskoczyć, z racji tego że nie szukam niczego wymyślnego bo proste przyjemności pozostają najmilsze.
Pozdrawiam!
Mateusz