No i stało się… Meksyk zapisał się w niechlubnej historii osób otyłych 🙁 Liczba otyłych osób wśród dorosłych sięgnęła już 70%. Pod tym względem wyprzedzili już ludność Stanów Zjednoczonych, która do chwili obecnej dzierżyła to berło. A czym to podyktowane?
Niestety Meksykanie swoją pyszną, zdrową i tradycyjną kuchnię masowo zamieniają na niezdrowe fastfoody, a sam proceder rośnie w zastraszającym tempie, o czym mówi najnowszy raport ONZ. Sami Meksykanie ironicznie zaś mówią o sobie, że przecież zażywają witaminę T: Tacos, Tostadas, Tamales :). Dawniej nie było z tym żadnego problemu, ludzie więcej pracowali fizycznie i ciężko, natomiast w obecnych czasach górę bierze mniej ruchu, więcej pracy siedzącej i bieda. To wszystko sprawia, że tłuszczyk „odkłada się w boczki”.
Ktoś mógłby zapytać, dlaczego tak jest? Przecież tradycyjna kuchnia meksykańska jest taka smaczna i bardzo zdrowa, dlaczego sięgają, więc po fastfoody? Odpowiedź jest prosta… przede wszystkim bieda. Po prostu ich nie stać na zdrową kuchnię, dlatego też coraz częściej sięgają po to, co szybkie i tanie. Meksyk aktualnie zmaga się z biedą i niedożywieniem. Rząd Meksyku w tym celu wprowadził również kampanię „anty-głód”.
Paradoksalnie zwiększa się również liczba ludzi zamożnych, która w związku z pędem za pieniędzmi zapomina o zdrowej kuchni i masowo sięga po jedzenie szybkie. Jednak bogatszą klasę społeczną stać na fitness, siłownie i dostęp do zdrowszych produktów i coraz częściej się „nawracają”. Jednak w dalszym ciągu problem dotyka również i tej grupy.
Kolejny element to zachłyśnięcie się przez młodzież kulturą Stanów Zjednoczonych – fastfood jest przecież „trendy”. To, co dawniej zdobywało popularność w Stanach, czyli TEX-MEX (połączenie kuchni meksykańskiej z teksańską), to teraz bumerangiem wraca na rynek meksykański w postaci pizzy, hamburgerów, słodkich napojów gazowanych – a przecież mają takie pyszne napoje niskokaloryczne jak Aqua Fresca. Mówi się też, że tacosy też są bardzo kaloryczne, bo to tortilla itd… nic bardziej mylnego, tacosy również nie są bardzo kaloryczne, w końcu są przeważnie z mąki kukurydzianej, a to produkt bezglutenowy (w ostatnim czasie bardzo popularna dieta bezglutenowa). Można, jako wypełnienie zastosować w nich kurczaka i przeróżne salsy z pomidorów (pico de gallo), awokado (guacamole), czy też z habanero i pomarańczy (salsa de yucatan). Takich przykładów zdrowego odżywiania można by przytaczać bez liku.
Raport ONZ nie pozostawia żadnych wątpliwości, to może się pogłębiać. Miejmy nadzieję, że Meksyk trochę zwolni tempo i zacznie sięgać po swoje tradycyjne produkty takie jak ryby, owoce morza, sałatki, warzywa i owoce. Jest z tym jedyny problem, są to produkty w dalszym ciągu z wyższej półki cenowej dla przeciętnej ludności Meksyku, a szkoda, bo przecież to kuchnia wpisana na listę UNESCO, co już samo nobilituje.