W ostatnim czasie dużo się dzieje wokół naszych samolotów pasażerskich, jakie zakupił LOT. Na pierwszy rzut oka normalny samolot, na drugi już nie taki normalny. Liniowiec marzeń, bo chyba tak by można przetłumaczyć nazwę jest piękny, nowoczesny i bardzo okazały. Dodatkowo zbudowany z kompozytów, przez co niesamowicie oszczędny. Zwolenników dremliner’a jest tyle samo, co przeciwników. Jak to się mówi… wszystkim się nie dogodzi, dlatego też nie skupiamy się na osiągach, danych technicznych i takich tam jeszcze mało zrozumiałych dla zwykłych ludzi cyferkach, a jedynie na tym, co bliskie jest każdej osobie :), czyli na jedzeniu.
Ale do szczegółów…
Skorzystaliśmy z uprzejmości PLL LOT i dostaliśmy się na pokład jednego z 8 samolotów, jakie są w trakcie realizacji dla Polskich Linii Lotniczych. I jakie są nasze wrażenia? Szczerze? Niesamowite!
Po przekroczeniu drzwi pachnie nowością (jak w świeżo zakupionym samochodzie – znacie ten zapach?). Pachnące jeszcze fotele, wykładziny, a nawet tworzywo sztuczne, jakim jest obite wnętrze samolotu. To kiedyś minie, ale póki co warto się nacieszyć świeżością 🙂

Pachnąco

Ilość i jakość miejsc robi wrażenie
Obicia foteli, jak i wykładzina kolorystycznie nawiązują do barw Polskich Linii Lotniczych – granat i bardzo delikatnie przełamana szarością biel.
Każdy z foteli wyposażony w ekran LCD, który zapewne umili transatlantycki lot.
Ale do rzeczy najważniejszych czyli….
Kuchnia pierwsza.
Rozpoczęliśmy zwiedzanie od tyłu i w pierwszej kolejności dostaliśmy się do części kuchennej 🙂 Bardzo miła, uśmiechnięta stewardessa omówiła nam kilka szczegółów związanych z tym pomieszczeniem.

Prezenacja urządzeń

Kuchnia w lekkiej panoramie
Dreamliner wyposażony jest w 3 pomieszczenia kuchenne, jedno w części tylnej – ogonowej (to największa kuchnia, ponieważ ma obsłużyć klasę ekonomiczną, czyli największą pod względem ilości pasażerów).
Warto wspomnieć, że na pokładzie są trzy klasy, w których łącznie może lecieć 252 pasażerów.
- • Klasa biznes – z 18 fotelami całkowicie rozkładanymi do pozycji leżącej.
- • Klasa premium economy, mieszcząca 21 komfortowych foteli, w podłokietniku każdego z nich znajduje się odtwarzacz systemu rozrywki pokładowej.
- • Klasa ekonomiczna – z 213 fotelami, każdy z osobistym systemem rozrywki pokładowej (brzmi chyba troszkę dwuznacznie :))
Podczas lotu personel ma więc co robić 🙂 Ale aż tak bardzo skomplikowane to chyba nie jest. Wszystkie potrawy są paczkowane i tylko podgrzewane w specjalnie przygotowanych do tego urządzeniach.
Jedzenie dostarczane jest na pokład samolotu w specjalnych kontenerach cateringowych. Wygląda to jak całe moduły, baterie do podłączenia. Niestety nie udało nam się tego sfotografować. Samolot oczywiście nie był przygotowany do lotu, a jedynie stał na płycie lotniska obok hangaru.
Wyposażenie

Podgrzewacze do jedzenia

Podgrzewacz do wody
Ciekawa jest też zgniatarko-niszczarka:) Służy do „magazynowania” odpadków i naczyń (wszystko jak przystało na catering podawane jest przecież w jednorazówkach).

Zgniatarko-niszczarka
Przedział pasażerski – Klasa ekonomiczna
Z kuchni wychodzi się bezpośrednio do części z miejscami dla pasażerów… ilość foteli robi wrażenie… trzy rzędy po trzy siedzenia.
Za klasą ekonomiczną – premium club, czyli nowa klasa o podwyższonym standardzie, czyli lepsza kuchnia i większe monitory LCD 🙂

Kuchnia druga.
Część premium club kończy się mniej więcej w połowie samolotu również „aneksem kuchennym”. Ten jest już trochę mniejszy od kuchni w części ogonowej, ale wyposażony w podobne urządzenia. Z pewnością lepsza kuchnia :).

Kuchnia druga klasa

Podgrzewacze w kuchni drugiej
Żeby obsłużyć niektóre urządzenia kuchenne trzeba przejść kurs pilotażu w NASA. Panel kontrolny przeniesiony chyba z międzynarodowej stacji kosmicznej ISS (czyt. aj aj es:D)… Najbardziej podoba mi się przełącznik przysłonięty czerwoną klapką, niczym w myśliwcu wojskowym do uzbrajania pocisków Tomahawk. Strach pomyśleć, co będzie za kilkadziesiąt lat!

Kosmiczna technologia
Z drugiej kuchni przedostajemy się do klasy biznesowej – elite club. No tu już jest niesamowity komfort lotu, fotele wyposażone w elektrycznie sterowane panele kontrolne. Fotele uchylne wraz z podnóżkami – można jeść nawet na leżąco! 😀 i oglądać filmy. Zapewne przydatne podczas wielogodzinnego lotu na inny kontynent.
I tutaj pasażerowie mają do dyspozycji już 15 calowe ekrany. Wszyscy natomiast korzystają z centrum rozrywki pokładowej, które oferuje wiele filmów, programów telewizyjnych, gry i muzykę. Niestety musimy Was zmartwić… nigdzie w kuchni nie widzieliśmy automatów do pop-cornu:/ Więc trzeba zadowolić się podawanymi przez stewardessy „napojami mocniejszymi” 😀

Fullwypas z nogami w górze…

Żeby sie połozyć też trzeba przejść szkolenie.
Kuchnia trzecia
Przechodząc przed klasę biznes dostajemy się do trzeciej i ostatniej już kuchni, która znajduje się już bezpośrednio za kabiną pilotów.
A tu udało nam się nakryć obsługę… brudna kuchnia! 😀

Brakło tu Perfekcyjnej Pani Domu 😀
Urządzenia podobne jak w pozostałych dwóch. Z tym że tutaj znaleźliśmy nawet ekspresy do kawy 🙂

Ekspresy do kawy
Każda kuchnia wyposażona w dodatkowe szafki z tak zwanymi „niezbędnikami”, miedzy innymi część medyczna 🙂 Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś doznał szoku spowodowanego ilością elektroniki 🙂

Zestaw do tlenoterapii
Są też koszyczki… Na co? Ciężko określić, chleba raczej nie podają, bo to wszystko paczkowane, a na ofiarę też nie bardzo… zbyt duże oczka, pieniądze się wysypią 😀

Koszyczki do bliżej nieokreślonego zastosowania…
ale chociaż trochę oldschoolu w tej całej elektronice:)
Taka ciekawostka… z tej kuchni można się jeszcze dostać schodkami do tak zwanej antresoli z dwoma klaustrofobicznymi miejscami leżącymi dla personelu pokładowego.
Tymi schodkami można też dostać się do dolnej części samolotu – luków bagażowych.

Leżanki a la namiot chińska dwójka…

Schodki prowadzące do leżanek
Kokpit samolotu wygląda również bardzo okazale, sama elektronika. Zegarów analogowych już się tu nie uświadczy.

Kokpit – elektronika elektronię elektroniką pogania…

Kokpit – elektroniki również dużo na suficie…
Szkoda, że nie mieliśmy okazji przetestować jedzenia, jakie oferuje podczas lotu personel… ale kto wie? Może kiedyś? LOT ostatnio opublikował informację, że uruchamia bezpośrednie połączenie Dremliner’em również do Meksyku… więc szansa jakaś jest 🙂
Jeśli ktoś z Was planuje wylot tym samolotem do Meksyku lub w inną cześć świata, niech koniecznie podzieli się wrażeniami, z jakości serwowanych potraw 🙂
A jak wam się podobają kuchnie? Pasowałyby takie w mieszkaniu? 🙂
Leciałem Dreamlinerem dwa razy przez Atlantyk w klasie Premium. Jedzenie rzeczywiście smaczne, chociaż sam dałbym radę zjeść i 3 razy tyle. 🙂 Na szczęście napojów można dostać do woli.
No tak, długość lotu może być trudna, ale zawsze można wziąć karty do gry. Ale w Dreamlinerze zawsze można sobie umilić czas oglądając filmy 🙂 Są zainstalowane monitory LCD w oparciach siedzeń 🙂
Z wielkim zainteresowaniem czytam informacje nt. Dreamlinera. 14 grudnia 2013r. razem z przyjaciółmi lecimy do Meksyku – Wielka Konkwista z RT. Jednak nie wiem czy będziemy mogli bezpłatnie skorzystać z posiłków, ale jeść musimy. Po powrocie napiszę co do jakości menu i ceny.
Przeraża mnie tylko czas lotu – ok 13 godz.
Pozdrawiam
Leciałem do Meksyku. Dobre flaki podali z bułką i żur z jajem.
fajne zdjęcia. dreamlinerem akurat nie mam ochoty się przelecieć niemniej robi wrażenie; pozdrawiam.
Zawsze jest szansa żeby się czymś takim przelecieć… niebawem zaczną znów u nas latać 😀
A co do kuchni i organizacji tego wszystkiego podczas lotu… hmmm… Wszystko paczkowane i wszystko w sumie sztuczne i tekturowe 🙂 Ale ciekawość na pewno jest 🙂
Wspaniała relacja! Ile tam miejsca i wszystko wygląda bardzo nowocześnie. Jestem ciekawa jak ta kuchnia wygląda „od kuchni” w trakcie lotu i oraz w jaki sposób jedzenie jest tam podgrzewane i ile to wszystko zajmuje stewardessom i stewardom czasu.
Fajnie byłoby polecieć takim samolotem choć raz przez Atlantyk 🙂
Z pozdrowieniami,
E.
Leciałem do Mekysku. Dobre flaki podali z bułką i żur z jajem.
fajne zdjęcia. dreamlinerem akurat nie mam ochoty się przelecieć niemniej robi wrażenie; pozdrawiam.
Zawsze jest szansa żeby się czymś takim przelecieć… niebawem zaczną znów u nas latać 😀
A co do kuchni i organizacji tego wszystkiego podczas lotu… hmmm… Wszystko paczkowane i wszystko w sumie sztuczne i tekturowe 🙂 Ale ciekawość na pewno jest 🙂
Wspaniała relacja! Ile tam miejsca i wszystko wygląda bardzo nowocześnie. Jestem ciekawa jak ta kuchnia wygląda „od kuchni” w trakcie lotu iorazw jaki sposób jedzenie jest tam podgrzewane i ile to wszystko zajmuje stewardessom i stewardom czasu.
Fajnie byłoby polecieć takim samolotem choć raz przez Atlantyk 🙂
Z pozdrowieniami,
E.