Warszawa kulinarnie, w szczególności ta „meksykańska Warszawa”, zmienia się w zawrotnym tempie. Co chwilę pojawiają się nowe koncepty, ale rzadko kiedy trafia się miejsce, które z takim impetem i autentycznością wjeżdża na gastronomiczną mapę miasta. Koński Ząb Taco to nowa taqueria na Starych Bielanach, którą otworzył między innymi Paweł Fabiś, znany już warszawskim foodies z kultowej „Mąki i Wody”. Tym razem jednak postawił na Meksyk – i to Meksyk w wersji bardzo ulicznej, bez kompromisów.
Kolejka jak w Meksyku
Byliśmy w niedzielę, w godzinach lekko popołudniowych. Lokal ledwie otworzył się na klientów, a kolejka już stała. To zawsze dobry znak – ludzie wiedzą, po co przyszli. Menu zapisane na ścianie, w dodatku dość dynamiczne, zmieniające się w zależności od tygodnia. To świetna opcja, bo każda wizyta oznacza szansę spróbowania czegoś nowego.

Street food w czystej postaci
Koński Ząb to nie jest restauracja w klasycznym sensie. Nie znajdziecie tu kolorowych malowideł, sombrero czy dekoracyjnych kaktusów. To prawdziwa taqueria – surowa, minimalistyczna, z kuchnią otwartą na klientów. Za ladą uwija się kilka osób, każda odpowiedzialna za swój fragment procesu. Zamówienia odbiera się samemu. Na blacie pod ścianą stoją miski z dodatkami – świeżo przygotowane salsy, cebula, limonki i… ogromna misa kolendry, którą każdy może sobie nałożyć do woli. Takie podejście – proste, ale genialne.





Tacos – petarda
Na talerzu wylądowały trzy rodzaje tacos: campechano, pancita i wołowe. Każde jedno było strzałem w dziesiątkę. Tortille kukurydziane przygotowywane są na miejscu – z własnoręcznie mielonej kukurydzy. To coś, co w Warszawie praktycznie się nie zdarza. Smaki głębokie, prawdziwe, pełne charakteru. Tacos w Koński Ząb to absolutna liga mistrzów.


Quesadilla i consomé – kilka uwag
Zamówiliśmy też quesadillę z kwiatem cukinii. Smaczna, ale trzeba wiedzieć jedno – to nie jest quesadilla, do której przyzwyczaiły nas inne lokale. Tu bazą jest mała tortilla kukurydziana. Cena jednej sztuki – 17 zł. Żeby faktycznie się najeść, trzeba by wziąć trzy, co daje już ponad 50 zł. Dobre? Tak. Syte? Niekoniecznie.

Zobacz, jak przygotować taką quesadillę w domu: Quesadillas z kwiatami cukinii – Quesadillas de Flor de Calabaza
Do tego consomé mięsne – aromatyczne, klarowne, ale… trochę zabrakło wkładki. Tak, consomé z definicji to wywar, ale gdyby pojawiła się w nim odrobina szarpanej wołowiny czy kurczaka, przypominająca sopa azteca, efekt byłby jeszcze lepszy. Sama ciecierzyca to za mało.


Elote i napoje
Świetnie wypadła kukurydza elote – z majonezem i posypką chilli, bardzo autentyczna i przyjemna w odbiorze. Do tego agua fresca arbuzowa – lekka, orzeźwiająca – i piwo Corona 0%. Widać, że oferta napojów też została dobrze przemyślana.

Ceny i jakość
Nie da się ukryć – tanie nie jest. Ale… biorąc pod uwagę ręczną produkcję tortilli, własnoręcznie mieloną kukurydzę i autorskie salsy, ciężko się dziwić. To nie jest masowa produkcja, to kuchnia robiona z pasją. Smak i jakość zdecydowanie bronią ceny.

Podsumowanie – Meksyk w Warszawie naprawdę istnieje
Koński Ząb Taco to miejsce, które nie udaje Meksyku – ono nim po prostu jest. Surowe wnętrze, kuchnia na oczach klientów, świeże salsy i możliwość dorzucenia sobie dowolnej ilości kolendry – wszystko to sprawia, że klimat jest maksymalnie autentyczny. Tacos to absolutny hit i powód, by wracać. Quesadille i consomé można jeszcze lekko dopracować, ale to drobiazgi na tle całego doświadczenia.

Jedyny znak zapytania to logistyka zimą – sporo ogródka, niewiele miejsca w środku. Ale jeśli klimat i smaki przetrwają chłodne miesiące, to Koński Ząb ma szansę zostać jednym z najważniejszych punktów meksykańskiej mapy Warszawy. My wrócimy na pewno – i to nie raz.
Więcej:
Koński Ząb Taco: Instagram