Restauracja Bez Tytułu w Warszawie – kolejne podejście i kolejny zachwyt

Ale Meksyk!

No i restauracja Bez Tytułu doczekała się naszej recenzji. Od 2016 roku, czyli od kiedy istnieje, byliśmy tam łącznie 3 razy. Pierwszy raz na otwarciu, drugi lunchowo, no i po raz trzeci – ostatnio, wieczorową porą. To już wystarczająco, żeby co nieco o niej opowiedzieć. Bez Tytułu znajduje się na ul. Poznańskiej 16.  Obecnie to gastronomiczne zagłębie. Dużo restauracji, a co się z tym wiąże duża konkurencja i walka o gościa. Żeby w tym miejscu przetrwać, trzeba się wyróżniać. Szczerze? Bez Tytułu na Poznańskiej stoi mocno na nogach… i chyba jeszcze długo postoją, jeśli tylko jakość będzie na tym samym poziomie co obecnie. Warto tu wspomnieć, że szefem kuchni (od samego początku) jest Erwan Debono, Francuz z krwi i kości, co widać w jakości serwowanych smaków. Praktycznie w każdym daniu widać i czuć Francję. Co więcej, od 2016 restauracja Bez Tytułu niesłychanie dojrzała.

Najważniejsze pierwsze 5 sekund.

To jeden z najważniejszych elementów każdego „spotkania”. Pod tym względem Bez Tytułu zdaje egzamin celująco. Przekraczając próg drzwi wejściowych z miejsca można poczuć się wyjątkowo. Przytłumione światło, cudowne „ciepłe” wnętrze i klasa. Czuć powiew elegancji połączonej z luźną atmosferą. Na słowa uznania zasługuje obsługa – najwyższa klasa i profeska 🙂

restauracja bez tytulu 3

W tym miejscu należą się Wam przeprosiny, niestety światło w Bez Tytułu to zmora dla tych, którzy chcą postrzelać kilka fot jedzeniu. Aleeeeeee… dzięki temu goście mogą przyjemniej spędzić czas 🙂 Nasze zdjęcia nie są mega dobrej jakości, ale na tyle wystarczające aby mieć pewien pogląd na to, co jest serwowane i jak 🙂

Wnętrze.

Restauracja składa się z sal ulokowanych na dwóch poziomach. Jest sala główna, sala z barem i podziemia, w których znajduje się… cocktail bar 🙂 To miejsce, z którego nie chce się wychodzić „na powierzchnię” 🙂

restauracja bez tytulu 4

restauracja bez tytulu 5

Do jedzenia…

Nasza ostatnia wizyta to kilka naprawdę fajnych i ciekawych propozycji szefa Erwana Debono. Złożone dania o wielu strukturach. Nic tylko palce oblizywać 🙂

Ale od początku… jako starter, jak już przystało na restaurację tej klasy (choć nie każda o tym pamięta) na stół wjechało pieczywo i masło. Dobry początek i coś na zaostrzenie apetytu.

restauracja bez tytulu 1

restauracja bez tytulu 2

Teraz konkrety, zaczynamy od przystawek.

Chrupiąca grasica cielęca, sos grenobloise, seler (35 zł) – grasica cielęca gotowana w mleku z ziołami, panierowana w panko i bułce tartej, smażona na maśle. To jest coś co mógłbym jeść codziennie na śniadanie, obiad i kolację 🙂 Wspaniałości! Do tego dwa sosy grenobloise z masła palonego z kaparami, cząstkami cytryny, natką pietruszki i sos beuerre blanc. Bardzo fajne puree z selera i kawałki selera confit infuzowane sianem 🙂

restauracja bez tytulu 6

Carpaccio z pieczonych warzyw, awokado, gomasio (29 zł) – cienko pokrojone, wręcz przeźroczyste pieczone warzywa korzeniowe: seler, pasternak, burak zwykły i żółty oraz dynia. Do tego to co kochamy czyli guacamole podbite gomasio czyli japońską solą z sezamem 🙂 No i ta marynata z soku i skórki pomarańczy połączona z olejem sezamowym i ocetem camalansi (taki ocet z cytrusów azjatyckich, czyli połączenia kumkwatu i mandarynki). O jakie to było dobre, lekkie i świeże! Smaki tak cudownie zbalansowane, że każdy kęs to przyjemność dla kubków smakowych 🙂

restauracja bez tytulu 7

Królik, chorizo, krewetki, kapusta (62 zł) – Niesłychanie delikatny comber z królika nadziewany nasza ulubioną chorizo, nerkami króliczymi, szczypiorkiem i cytryną confit. To wszystko zawinięte w ciasto filo. Podane z dodatkami takimi jak smażone krewetki, pieczona aż do przypalenia kapusta i poddana fermentacji z kurkumą, miodem, masłem i octem jabłkowym (ponoć 6 dni). Danie przecudowne i niesłychanie złożone smakowo. Wszystko tu pasuje i nie ma przerostu formy nad treścią. No i ten sos na bazie królika, petarda!

restauracja bez tytulu 9

Purpurowe kopytka, wędzone buraki, pikle, chrzan (38 zł) – Porcja składa się z 8 kopytek. Z tego co się dowiedzieliśmy to ziemniaki gniecione są z pudrem z buraka i parmezanem, jajkiem i mąką, gotowane, a na koniec dopiero krojone. Struktura i konsystencja jakże inna od tych znanych z kuchni polskiej. Do kopytek puree z wędzonych z masłem buraków, świetna lekko chrupiąca marynowana czerwona cebula, blanszowane liście pak choi i sos alfredo ze śmietany, czosnku, szalotki redukcji z białego wina i parmezanu). Na to wszystko świeży ścierany przez kelnera chrzan… i ten aromat lekko kręcący w nosie 🙂 Cudo!

restauracja bez tytulu 10

restauracja bez tytulu 11

A na deser nie potrafiliśmy się zdecydować. Chodziło bardziej o naszą Tosię, z którą to odwiedziliśmy Bez Tytułu, więc zaproponowano nam coś spoza karty (wielkie brawa dla kelnera za błyskotliwe podejście do sprawy).

Podano nam deser z menu lunchowego, mowa tu o crepes suzette. Podane w sposób bardzo klasyczny czyli karmelizowane i flambirowane (podpalane) likierem gran marnier. Są cząstki pomarańczy, sok pomarańczowy, jest dobrze, jest naprawdę dobrze! Dokładnie takie jak powinny być 🙂 W smaku dużo cytrusów, dużo słodyczy, idealne na ukoronowanie dobrego wieczoru 🙂

restauracja bez tytulu 13

I na koniec jedna z największych klasyk czyli fondant czekoladowy z lodami domowymi. Ciepła „babeczka”, z której wylała się lawa płynnej deserowej czekolady i lody, to coś co darzę miłością bezgraniczną i nigdy nie potrafię sobie odmówić 🙂

restauracja bez tytulu 12

Podsumowanie:

Bez Tytułu to niewątpliwie miejsce, w którym można poczuć się bardzo komfortowo, ale i dość luźno. Atmosfera, obsługa i niesłychanie dobre jedzenie spod rąk Erwana Debono to przepis na wieczór idealny 🙂 A jak ceny? No ceny trochę lekko powyżej średniej, ale cóż… biorąc pod uwagę powyższe to warto dorzucić parę groszy 🙂 Co więcej… można skorzystać z tasting menu składającego się 5 dań wybranych przez chefa kuchni. Koszt takiego menu to 139 zł. Super! Czy są minusy? Tak, są… a mianowicie jeden wielki! Nie chce się stąd wychodzić, a mówię głównie o barze w podziemiach. To miejsce na dłuuuugie godziny i drineczkiem w ręku 🙂

Nasza ocena restauracji „Bez Tytułu”:

10 pkt

Smak

10 pkt

Ceny

10 pkt

Obsługa

10 pkt

Atmosfera

Jak trafić do restauracji „Bez Tytułu”?

Oceń wpis!

Średnia 0 / 5. Liczba głosów: 0

Brak głosów! Bądź pierwszy, który oceni ten wpis.

Skoro uznałeś ten wpis za przydatny…

Śledź nas w mediach społecznościowych!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *