NOLA Bar w Warszawie powstał w 2021 roku i od razu mocno wkomponował się w gastronomiczną mapę Warszawy. Co takiego ma w sobie, że tak bardzo lubimy go odwiedzać? Po pierwsze klimat – nowoorleański, po drugie – świetne koktajle i po trzecie – jedzenie w postaci fenomenalnych przekąsek, które są nieodzownym elementem dobrego spotkania przy drinku z przyjaciółmi.

NOLA Bar znajduje się przy ulicy Wilczej 43, tuż nieopodal skrzyżowania z ulicą Marszałkowską. Mocno strategiczne miejsce, gdzie naprawdę wiele w Warszawie się dzieje. Jak już wspomnieliśmy, wystrój rodem z Nowego Orleanu, zresztą lokal inspirowany podróżami jednego z właścicieli i założycieli NOLA Bar. Spędził w tym regionie Stanów Zjednoczonych pewną chwilę i zakochał się w tym „klimacie” na tyle, że postanowił jego cząstkę przenieść do Warszawy. Szczerze? Dla mnie super pomysł, bo tego w Warszawie jeszcze nie było.


Ale na klimat składa się nie tylko wystrój lokalu, nie tylko stylistyka, ale przede wszystkim ludzie. A jeśli mowa o ludziach, to team NOLA Bar jest naprawdę pierwszorzędny. Przykładowo za barem stoi wirtuozka sztuki barmańskiej Uzi Maćkowiak, znana i uwielbiana przez nas z innych już warszawskich konceptów barmańskich. Za kuchnię odpowiada Marcelina Walaszek, która przy współpracy z blogerem Tomkiem Czajkowskim vel Magiczny Składnik skomponowali (już po raz drugi) menu inspirowane kuchnią kreolską. Taka mieszanka ludzi z otwartym umysłem, wiedzą i doświadczeniem musiała być skazana na sukces.
Uzi Maćkowiak
Ale może już wystarczy tej laurki pochwalnej, może coś na temat samych smaków i wszystkiego tego czego możecie doświadczyć odwiedzając NOLA Bar. Jak już nadmieniliśmy, menu skomponowane jest przy kooperacji szefowej kuchni Marceliny Walaszek i Tomka Czajkowskiego. Od czasu jak powstał NOLA Bar, skomponowali już dwa takie menu, choć niektóre pozycje z pierwszego menu sprawdziły się na tyle, że pozostały w menu na stałe. Stały się one mocnymi punktami NOLA Bar.

Menu w głównej mierze opiera się na owocach morza. Przede wszystkim świetne ostrygi, pieczone i grillowane, grillowane kalmary, kulki rakowe, kanapka PO-BOY w dwóch wydaniach, z krewetkami grillowanymi lub w panko. Szczerze? Polecamy w panko, są obłędnie chrupiące 😀 Są też świetne frytki cajuńskie. A to wszystko można popijać świetnymi koktajlami, inspirowanymi Nowym Orleanem. Warto tu nadmienić, że właśnie Nowy Orlean był kolebką niektórych świetnych koktajli znanych po dziś dzień. Tak jest z barmańską perełką, mianowicie koktajlem Sazerac, czy też Vieux Carre, tradycyjnym nowoorleańskim koktajlem.


Sazerac
Oczywiście można spróbować również mnóstwa klasyków, ale z dobranymi składnikami/alkoholami, tak aby smakiem nawiązywać właśnie do Nowego Orleanu, który dobrym bourbonem wręcz opływa.

Old Fashioned

Bulleit Bourbon Sour / Old Fashioned

Paper Plane / Vieux Carre
W tym miejscu warto wspomnieć o świetnym koktajlu, jakim jest Papper Plane. Może niezbyt nowoorleański, a bardziej włoski i lżejszy w smaku. To ciekawa alternatywa dla Aperola.

Cajun Martini
Ale wracając do tego co można wrzucić na przysłowiowy ząb.
Polecamy ostrygi w dwóch odsłonach, grillowane lub smażone z dodatkiem Sosu Louisiana nadającego odrobinę pikanterii, świeżej kolendry i miksu przypraw. Świetne! Będąc w lokalu, zaobserwowaliśmy, że ostrygi stanowią mocny punkt menu i schodzą niczym ciepłe bułeczki. W sumie nic dziwnego są zwyczajnie genialne.

Szaszłyki z kalmara, czyli Calamari & Crisps. Pozycja menu równie mocna jak ostrygi. W menu lokalu od początku istnienia. Jak mówi powiedzenie “zwycięskiego składu się nie zmienia”, tak więc i w kolejnej odsłonie menu kalmary z czipsami są dostępne. Wielkie brawa.

Kanapka PO-BOY – Krewetki w dwóch odsłonach, grillowane lub smażone w panierce. I to jednak te drugie chyba wygrywają, głównie za sprawą fantastycznej chrupkości, tym bardziej że bułka jest puszysta. Do tego świetny majonez, warzywa i naprawdę nie trzeba nic więcej. Zestaw idealny.

Frytki cajuńskie z dodatkiem sosu rakowego, sera, ananasa. Brawo, brawo, brawo. Jedna z tych pozycji menu, która naprawdę fenomenalnie pasuje do spotkania przy drinku i nosić może miano “podziel się”. Bo czyż może być coś bardziej uniwersalnego jak talerz frytek, z którego może jeść kilka osób? 🙂 Takie proste rozwiązania bardzo nam się podobają.

Oprócz wymienionych wyżej “przekąsek” można jeszcze zmówić kulki rakowe, grillowaną okrę, jambalayę czy kanapka z kurczakiem. Jest naprawdę w czym wybierać i z pustymi żołądkami z pewnością nie wyjdziecie 🙂

Warto jeszcze wspomnieć, że w NOLA Bar bardzo często odbywają się koncerty funk, blues oraz soul, podczas których można poruszać bioderkami 😀 Naprawdę świetny koncept, który już się przyjął i ściąga do lokalu miłośników dobrej muzy 😀 Generalnie miejsce kompletne – dobra muzyka, klimat, dobra lokalizacja, fantastyczne koktajle serwowane przez team barmański znający się na rzeczy i przepyszne przekąski. Czego chcieć więcej? Zaraz pewnie zapytacie, a jak ceny? A ceny proszę Państwa mocno przystępne i jak na warszawskie warunki nie są wygórowane, jak na lokal tej klasy. Naprawdę konkurencyjne. Przykładowo koktajle nie przekraczają 30 zł, co na tę lokalizację, jakość i poziom lokalu naprawdę jest spoko.
Tak więc NOLA Bar to nasza polecają z całego serca 🙂 Miejsce idealne na spotkanie z przyjaciółmi, ze znajomymi z pracy, po pracy, czy też na zwykłą randkę, żeby nawet przy dobrym drinku zarzucić bioderkami w rytm muzyki 🙂
Nasza ocena NOLA Bar:
Smak
Ceny
Obsługa
Atmosfera
Fajnie, że takie miejsca powstają. W końcu coś innego, a nie tylko najbardziej popularne włoskie i azjatyckie knajpy. Do sprawdzenia!