Bobby Burger w Warszawie w dwóch odsłonach

Kolejny przystanek na naszej drodze to Bobby Burger, a co za tym idzie opinia z wizyty. Po raz pierwszy mieliśmy okazję próbować ich jedzenia na zlocie food trucków w Warszawie. Fajna impreza i mamy nadzieję, że będzie kontynuowana. No, ale nie o tym miała być mowa, a o jedzeniu, jakie serwuje Bobby Burger. Za drugim razem byliśmy już w lokalu na Żurawiej i jedliśmy już w bardziej cywilizowanych warunkach, bo wygodnie przy stolikach.

Jedzenie na Zlocie Food Trucków nie należy do najłatwiejszych, nie mówiąc już o zdobyciu tego jedzenia – w godzinach szczytu czas oczekiwania na burgery w dowolnej budce to około 2h. Nie jest to szczególnie korzystne dla żołądka, w szczególności jeśli ktoś celowo przyszedł głodny. Soki trawienne zanim zdobędzie się jedzenie mogą zacząć trawić już same siebie 🙂 Ślinotok też może być niezbyt przyjemny z powodów unoszących się wokoło zapachów 🙂 Dokładnie to przeżyliśmy na Streetfood na Wilanowie. Nauczeni doświadczeniem na Zlot Food Trucków wybraliśmy się zaraz na samym początku imprezy. No i pomysł był strzałem w 10, dostaliśmy się do budki bezstresowo i bez obdrapanych łokci od przepychania się między wygłodniałymi i spragnionymi kawałka bułki z sezamem i mięsem 🙂

Odsłona pierwsza – o wrażeniach z degustacji 🙂

Ja zamówiłem sobie burgera na ostro, z papryczkami jalapeno. Zaprawiony w bojach z jalapeno, poprosiłem podczas przygotowywania o taką solidniejszą porcję papryczki, co było dobrym pomysłem 🙂

bobby-burger-01

Menu na wyciągnięcie ręki.

Niestety nie było nam pisane spróbować frytek… coś za coś, chcieliśmy być wcześniej żeby uniknąć kolejek – minus taki, że wszystko był dopiero uruchamiane i frytkownica nie miała jeszcze prądu i był zimny olej, ale to już w sumie sami sobie „zgotowaliśmy” taki los.

bobby-burger-02

W trakcie przygotowań…

Chwila oczekiwania przy okienku nie była zbyt długa. Dodatkowo mieliśmy okazję obserwować, jak na naszych oczach są przygotowywane. W końcu dostaliśmy nasze burgery. Przysiedliśmy na leżaczkach i do dzieła 🙂

bobby-burger-03

Tajemnicę w dłoni trzymam…

Smak niezły. Wszystko grało. Zaostrzony był odpowiednio. Duży plus za dobrze wysmażone mięso i chrupiącą bułkę, ale niestety minus o to, że nie zapytano się nas jak chcemy mieć stopień wysmażenia mięsa. Fajnie wysmażony bekon:)

bobby-burger-04

Magda wzięła cheeseburgera. I nie miała żadnych uwag. Zjadła całego. 🙂

Podsumowując degustację na zlocie – burgery super i wyszliśmy bardzo zadowoleni i wystarczająco najedzeni.

Odsłona druga…

Za drugim razem jak już pisaliśmy, udało nam się podskoczyć do lokalu na Żurawiej. Pierwsze wrażenia po przekroczeniu progu to wystrój bardzo surowy, mocno „industrialny”, przyjemny, ale niestety niepozwalający na porozmawianie sobie w spokoju face to face. Ale przecież to lokal w sumie „fast foodowy” więc zjeść i iść dalej 🙂

bobby-burger-06

Zamówiliśmy sobie Cheeseburgera + frytki (te, których nie udało nam się zjeść na imprezie). Frytki okazały się lekkim rozczarowaniem, a dlaczego? Były niedosmażone, prawie że białe, a w środku prawie surowe i rozmięknięte 🙁 Może to niedopatrzenie, może chwilowa niedyspozycja, ale takie coś nie powinno się przytrafić…

bobby-burger-05

Drugi minusik za bułkę! – na zlocie food trucków była fajna, wypieczona i chrupiąca, tu dostaliśmy niestety wilgotną, nic a nic nie wysmażona, smakowała podobnie do takiej z dawnych lat odgrzewanej w kuchence mikrofalowej – może też niedopatrzenie, ale na jednej tacy takie dwa „strzały” to trochę zbyt dużo błędów. Natomiast mięso trzymające poziom, smaczne jak dla nas, ale znów można było się podpytać klienta, jaki stopień wysmażenia. Ale super PLUS przez duże P to podanie do zamówienia plastra arbuza, fajna i zdrowa przegryzka już po jedzeniu wysokokalorycznych burgerów i frytek 🙂 Za ten pomysł pokłony i trzymać tak dalej. Ale jednak całość przysłoniły się nam już wspomniane frytki i bułka 🙁

Podsumowując:

Spotkaliśmy na swojej drodze dwa różne „lokale” Bobby Burger. Jeden z samochodu, drugi w lokalu. Jeden z super upieczonymi bułkami, chrupiącymi i bardzo smacznymi, drugi lokal z dziwnymi frytkami, mokrymi tak samo jak bułka, a mogło być tak fajnie, byliśmy napaleni na fajne jedzenie po pierwszym spotkaniu.

Plus za cenę, ponieważ za najtańszego hamburgera (classica) + frytki płacimy jedynie 14 zł. No i oczywiście nie można zapomnieć o plastrze arbuza, jaki dostajemy już w cenie 🙂

Zapomnieliśmy jeszcze wspomnieć, że bardzo fajnym pomysłem jest zamieszczenie w menu dwóch wielkości burgerów, mniejsze – w niższej cenie i większe, w trochę wyższej cenie ale już naprawdę na wielkiego głoda 😀 dość okazałe!

My teraz jeszcze planujemy odwiedziny w nowym lokalu na Emilii Plater… do trzech razy sztuka 🙂

A może ktoś z Was ma swoje doświadczenia Bobby Burger? Czekamy na Wasze opinie i wrażenia.

Click to add a blog post for Bobby Burger on Zomato

Oceń wpis!

Średnia 0 / 5. Liczba głosów: 0

Brak głosów! Bądź pierwszy, który oceni ten wpis.

Skoro uznałeś ten wpis za przydatny…

Śledź nas w mediach społecznościowych!

One thought on “Bobby Burger w Warszawie w dwóch odsłonach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *