Sprawdziłem wiosenne menu Green Caffè Nero 2026 i mam dla Was konkretne wrażenia. Wiosna wjechała na dobre, i nie mówię tylko o pogodzie, ale też o tym, co dzieje się na talerzach, w kubkach i filiżankach. Kilka dni temu zostałem zaproszony przez Green Caffè Nero na prezentację i tasting ich nowego, wiosennego menu. I powiem Wam tak: było naprawdę dobrze. Bez nadęcia, bez sztucznego „wow”, za to z konkretem, smakiem i klimatem, który po prostu robi robotę.
Nowe menu Green Caffè Nero – co się zmieniło?
Nowości pojawiły się tuż po otwarciu nowej kawiarni w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich przy Brackiej – miejscu, które samo w sobie ma świetny klimat i historię.


Ale dobra, przejdźmy do jedzenia i picia, bo to Was pewnie interesuje najbardziej.
Co nowego do picia?
Tu jest lekko, świeżo i trochę bardziej „wiosennie” niż zwykle.
Na przykład:
- Matcha Sakura – z delikatnym, kwiatowym twistem,
- Herbata Fiji z hibiskusem i różą – mega orzeźwiająca,
- Crema Latte Słony Karmel – coś dla fanów słodszych klimatów .
Każde z tych napojów jest inne, ale łączy je jedno – są bardziej sezonowe, mniej „ciężkie” i idealne na cieplejsze dni.



A co do jedzenia?
Tu robi się jeszcze ciekawiej.
Z wytrawnych rzeczy:
- bagietka z wędzonym łososiem i sosem musztardowym,
- bagietka Zielona Bogini z jajkiem sadzonym,
- bułka proteinowa z pastą z tuńczyka (mój faworyt),
- spianata Zielonej Bogini,
- tortilla z camembertem .
Prosto, ale dobrze. I to „dobrze” naprawdę robi różnicę.

Na słodko:
- tarta cytrynowa z opalaną bezą,
- karpatka z wiśnią,
- beza z marakują,
- sernik baskijski z czekoladowym ganaszem,
- cynamonka z piwonią (tak, dobrze czytacie) .
I właśnie takie rzeczy lubię najbardziej, coś znajomego, ale z lekkim twistem.




Dlaczego im kibicuję?
Powiem Wam jeszcze jedną rzecz i taką naprawdę od serca – Green Caffè Nero kibicuję już od dawien dawna. I to nie jest przypadek.
To marka, która naprawdę fajnie się rozwija, ale robi to z głową. Bez pójścia na skróty, bez „byle szybciej i taniej”. Wręcz przeciwnie, bardzo mocno trzymają się jakości i tego, żeby po drodze wspierać lokalne rzemiosło.
Przykład? Wszystkie te detale, które często nawet umykają przy pierwszej kawie, okucia, stojaki, żyrandole – to w 100% robota polskich kowali. Do tego talerze, filiżanki, naczynia… nie importowane z Chin, tylko też w całości produkowane w Polsce. I takich rzeczy jest tam dużo więcej.


I właśnie to lubię, że to nie jest tylko kawa i ciastko, ale cała historia ludzi, którzy za tym stoją. Bo Green Caffè Nero mocno stawia na ludzi i rzemiosło, zarówno w kuchni, jak i w całym otoczeniu kawiarni.
Można by tak wyliczać i wyliczać, ale finalnie chodzi o jedno: czuć, że ktoś naprawdę przykłada do tego serce.
Nowa kawiarnia przy Brackiej – warto zajrzeć
Przy okazji – jeśli będziecie w centrum Warszawy, to serio warto zajrzeć do nowej kawiarni przy Brackiej 25.


To miejsce zostało zaprojektowane z dużym szacunkiem do historii budynku. Są odniesienia do architektury, detali, nawet układu przestrzeni. Trochę klimat międzywojnia, trochę nowoczesności i dużo dobrego smaku .
Efekt? Miejsce, w którym po prostu chce się posiedzieć dłużej.
I tak na sam koniec, czy warto spróbować nowego menu?
Krótko: bo pewnie nie trudno się domyślić po moich wcześniejszych słowach… warto!
Nowe wiosenne menu w Green Caffè Nero to fajne odświeżenie. Jest lżej, bardziej sezonowo i z kilkoma ciekawymi twistami, które naprawdę robią robotę.
Do tego dochodzi klimat miejsca, podejście do jakości i fakt, że to wszystko nie jest „na pokaz”, tylko faktycznie spójne.
A jak u Was? Lubicie Green Caffe Nero? Podzielcie się własnymi doświadczeniami w komentarzu.
Wpis przemyślany i wyważony – dobrze się go czyta.Tekst był wyjątkowo przystępny. Ciekawie udało się zachować ten balans między osobistym tonem a konkretem. Warto mieć taki blog pod ręką, kiedy ma się przesyt informacji, a szuka się czegoś bardziej osobistego ale i konkretnego.