Spontanicznie do Boca Burgers w Warszawie

W końcu upragniona wiosna i pierwsze promienie słońca. Wybraliśmy się więc na spacer, a że spacer był długi to i żołądki dały o sobie znać. To zmusiło nas do poszukania jakiegoś miejsca, żeby siąść sobie wygodnie i nabrać energii przed dalszą drogą. Przypomnieliśmy sobie, że w pobliżu Krakowskiego Przedmieścia (stosunkowo niedaleko od miejsca, w którym znajdowaliśmy się w momencie spaceru) mieści się Boca Burgers… w miarę niedawno otwarta „amerykańska restauracja fastfoodowa”. Chwila namysłu czy idziemy? (było krótkie zawahanie z naszej strony, ponieważ w ostatnim czasie jest lekka dieta i ograniczenie pochłanianego jedzenia, co w perspektywie wciągnięcia smażonego mięsa i bułki nie rokowało nic dobrego). Długo jednak nie musieliśmy się wzajemnie namawiać. Poszliśmy na własne życzenie i z pełną świadomością.

Do rzeczy…

Skierowaliśmy się więc ulicą Oboźną w górę i dotarliśmy do „Boca Burgers”. Bardzo fajne, w miarę zaciszne miejsce na pierwszym piętrze stosunkowo nowoczesnego budynku/kamienicy przy wspomnianej już ul. Oboźnej. Lokalizacja świetna. Idąc od Wisły trzeba wdrapać się pod górkę, a potem jeszcze po schodach, taki fajny fitness przed jedzeniem. Po przekroczeniu drzwi naszym oczom ukazał się las… nie krzyży… lecz las różnokolorowych krzeseł 🙂 Bardzo fajny pomysł, ponieważ sam lokal jest bardzo wąski i przypomina wagon PKP relacji Warszawa-Kołobrzeg w sezonie wakacyjnym… Krzesła w kolorowych barwach bardzo rozświetlają pomieszczenie i dominują, więc zwraca się uwagę bardziej na wystrój niż na wielkość pomieszczenia.

boca-burgers-lokal

kolorowo na wejściu

Do zamówienia…

Udało nam się przebić przez korytarzyk prowadzący do barku ulokowanego na samym końcu lokalu.

boca-burgers-bar

BBB – Bar Boca Burgers

Świetnym rozwiązaniem (zresztą bardzo modnym w ostatnim czasie) jest czytelne menu wypisane białą kredą na czarnej ścianie przypominającej tablicę (dla nas była to ściana płaczu – dieta i te sprawy… taka chwilka wyrzutów sumienia) i zamawiamy 🙂 BOCA CHEESE – z frytami i sałatką Coleslaw i BOCA BBQ BACON z tym samym zestawem dodatków… jak się okazało to był błąd… wielbłąd, ale o tym później.

Pan za barem miło zapytał nas, w jakim stopniu chcemy wysmażone mięso (wielki plus dla Pana). Ja zdecydowałem się na średnio wysmażony, natomiast Magda przystała na dobrze wysmażony.

Do płacenia…

Ceny jak na Warszawę standardowe, jeśli chodzi o lokale tego typu. Dwadzieścia parę złotych za zestaw to normalka. Zamówiliśmy i siedliśmy sobie grzecznie za stolikiem w oczekiwaniu aż dostaniemy swoje porcje.

Do jedzenia…

Chwila oczekiwania „nie długa, nie krótka, lecz w sam raz… nie zdążyliśmy się wynudzić – na rozmowę był to czas”. Po mniej więcej 15 minutach przyniesiono nam do stolika dwie drewniane tace z burgerami dorodnymi i okazałymi niczym usta Angeliny Jolie 😛 Oczywiście każdy burger w zestawie z frytkami i sałatką.

boca-burgers-tace2

Tace dwie.

Przez chwilę spoglądaliśmy z lekkim przerażeniem to na tace, to na nasze twarze i ponownie na tace… (dietowych wyrzutów sumienia ciąg dalszy…, ale cóż, przecież się nie zmarnuje 🙂 )

Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji, mimo że słaba bateria w telefonie to udało nam się strzelić kilka fotek.

boca-burgers-bbqbaconburger

BOCA BBQ BACON

boca-burgers-cheeseburger-taca

BOCA CHEESE

Mięso w burgerach faktycznie tak jak zamówiliśmy, jedno wysmażone mocno, drugie średnio wysmażone – brązowe na zewnątrz, a w środku pięknie różowe, wpadające w czerwień), soczyste i bardzo smaczne. Dwie rzeczy jednak rzuciły nam się w oczy i w smak 🙂

Pierwsza rzecz – wpadająca w smak – mięso było jednak trochę słabo doprawione, miało baaaardzo mało soli i mało pieprzu. Na szczęście na stołach są przyprawy. Dodatkowo obok baru jest również mały kącik z przyprawami i sosami więc można sobie burgera przyprawić i doprawić wg własnego uznania.

boca-burgers-dodatki

Kącik przypraw

Druga rzecz – wpadająca w oczy – to jednak w stosunku do bułki zbyt mało mięsa. W takich burgerach można było spodziewać się odrobinę więcej.

Oczy mówią zjedz mnie! Żołądek jak i rozsądek mówią daj spokój! Walka z samym sobą… i jednak rozsądek wygrał, zostawiłem małą część burgera, ponieważ nie dałem rady już więcej w siebie wcisnąć. W przeciwieństwie do Magdy, która zjadła całego 🙂

boca-burgers-frytki

Frytki a la Fryty!

boca-burgers-cheeseburger-frytki

Frytki vol. 2

Wspomniany już wielbłąd

To, o czym pisaliśmy wcześniej, że zamówienie okazało się być wielkim błędem. Nie dlatego, że niesmaczne, wręcz przeciwnie, bardzo dobre, tylko bardzo duże porcje. Można było spokojnie wziąć jedną porcję frytek i jedną sałatkę na dwie osoby plus oczywiście dwa burgery (są duże). – Ale dla bardzo głodnej osoby nie powinno to być problemem 😀 Znam ludzi co potrafią wciągnąć taką ilość ziewając i bez otarcia ust.

boca-burgers-cheeseburger

BigBułka – czyli wielka wyżerka

Do wyjścia… gotowi… i dalej siedzą…

I właśnie z wyjściem był już największy problem. Podniesienie czterech liter z kolorowego krzesełka graniczyło z cudem. Ilość jedzenia, którą pochłonęliśmy, była straszna. Nie mogliśmy się ruszyć i sami się wzajemnie poganialiśmy do wyjścia. W ten sposób przesiedzieliśmy jeszcze dobre 15-20 minut, zanim założyliśmy kurtki. W tym czasie zrobiliśmy prasówkę – Boca Burgers oferuje dość duży wybór gazet i magazynów dla swoich gości.

Podsumowując

Duże porcje, lokalizacja rewelacyjna, ceny przystępne, mięso słabo doprawione, ale jest kącik z przyprawami, więc można doprawiać wg własnego uznania. No i brak dodatkowych wydatków na kolację (nie można nic więcej już zjeść) 🙂 Trzymajcie poziom, ale troszkę więcej przypraw i powinno być OK.

Oceń wpis!

Średnia 0 / 5. Liczba głosów: 0

Brak głosów! Bądź pierwszy, który oceni ten wpis.

Skoro uznałeś ten wpis za przydatny…

Śledź nas w mediach społecznościowych!

6 opinii w “Spontanicznie do Boca Burgers w Warszawie

  1. Jak dla mnie mięso jest odpowiednio doprawione. Moim zdaniem właściciele kierowali się różnorodnością gustów jeśli chodzi o poziom doprawienia. Jak sami stwierdziliście każdy który uzna, że brakuje mu przypraw może sobie je dosypać. 🙂

  2. Też tam jadłem… opchałem się jak słoń. Popiłem colą i do góry kopytami najlepiej leżeć!

  3. Jak dla mnie mięso jest odpowiednio doprawione. Moim zdaniem właściciele kierowali się różnorodnością gustów jeśli chodzi o poziom doprawienia. Jak sami stwierdziliście każdy który uzna, że brakuje mu przypraw może sobie je dosypać. 🙂

  4. Też tam jadłem… opchałem się jak słoń. Popiłem colą i do góry kopytami najlepiej leżeć!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *