Papa Diego Świeży Meksyk w Warszawie – jest smacznie, jest dobrze i aromatycznie

Ale Meksyk!

Tak! W końcu dotarliśmy do Papa Diego – Świeży Meksyk i w końcu możemy napisać recenzję i pokusić się o opinię. To że w końcu tam dotarliśmy, to w głównej mierze zasługa pierwszego lokalu, który otworzył się w Warszawie w Centrum Praskim Koneser. W stolicy planowanych jest jeszcze kilka lokali z szyldem Papa Diego, między innymi w Blue City. Sieć Papa Diego swój pierwszy lokal otworzyła w Katowicach w czerwcu 2018 roku, o czym zresztą pisaliśmy już w artykule Papa Diego Świeży Meksyk – nowa sieć z kuchnią meksykańską w Polsce. Jak pierwsze wrażenia z odwiedzin? Bardzo pozytywne, choć było kilka niedociągnięć. Bierzemy jednak pod uwagę to, że odwiedziliśmy Papę dosłownie parę dni po oficjalnym otwarciu lokalu. Widać, że obsługa jeszcze ciągle się uczy i dociera. Jest też mnóstwo zachwytów i rzeczy, za które należy bić gromkie brawa. Papa Diego to sieciówka, a sam koncept mocno przemyślany, co widać po prostych rzeczach typu kubki, sztućce, oprawa graficzna, menu itd…

Wnętrze i wystrój

Sam lokal składa się z dwóch lokali… z PAPA Diego i Vandog. Tego drugiego tematu (Hot-dog’owego) nie poruszamy, choć zapowiada się równie ciekawie pod względem jedzenia. Koncentrujemy się na PAPA i tylko na PAPA 🙂 Sam wystrój nawiązujący do Meksyku, choć może nie dla wszystkich. Dla niektórych może być brak wielu atrybutów kolorystycznych, jakże charakterystycznych do tego kraju. Prawdę mówiąc miła odmiana 🙂 Można się poczuć całkiem przyjemnie.

papa diego 1

papa diego 22

papa diego 13

papa diego 20

papa diego 21

Kubki, sztućce, miseczki, słomki… kukurydza.

To co bardzo zaskakuje to dbałość o ekologię i kierowanie się duchem #ZeroWaste. I tu właśnie należą się bardzo duże brawa dla Papa Diego. Każda jedna rzecz, która trafia na tacę jest biodegradowalna. Kubki i słomki wytworzone są z kukurydzy, natomiast sztućce to drewno, reszta to już papier 🙂 Super! W obecnych czasach, kiedy przykłada się do tego tak mocną wagę, to bardzo dobry krok.
Co więcej! Jeśli odwiedzicie Papa Diego z własnym kubkiem, lemoniadę macie za 3 zł 🙂 Też dobry pomysł.

papa diego 4

papa diego 19

Obsługa

Podczas naszej wizyty dało się odczuć, że jeszcze wszyscy się uczyli i dopiero szukali miejsca za kontuarem. Nic w sumie dziwnego, lokal otwarty zaledwie od kilku dni, choć mogli być odrobinę mocniej ogarnięci 🙂 Strach pomyśleć co by było przy prawdziwej tabace 🙂 Ale… zobaczymy podczas kolejnej wizyty jak ogarniają rzeczywistość 🙂

papa diego 5

Papa Diego nie ma kelnerów, wszystko zamawia się przy kasie i przy kasie również się odbiera, tak więc wszyscy „państwo wygodniccy” będą musieli ruszyć swoje 4 litery i sami sobie przynieść do stolika. Taki zabieg pozwala na cięcie kosztów obsługi i przerzucenie ich na jakość produktu, np. wspomnianych już wcześniej eko-kubków itd.

Miłe akcenty i triki pijarowe.

To co rzuciło nam się w oczy to w głównej mierze ciekawe detale, takie jak różne skale ostrości ekstraktów 🙂 Każdy maniak ostrego może sobie poeksperymentować z pikantnymi buteleczkami 🙂 Kolejny ciekawy zabieg wizualny to dojrzewalnia awokado 🙂 Do kolejnych fajnych PRowych zabiegów można zaliczyć sposób otwierania opakowania z burrito. Fajnie pociąga się je jak zawleczkę, rozrywając przy tym papier na pół. Bardzo pomysłowe i chwytliwe 🙂 No i takim jeszcze jednym mocnym PRowym zabiegiem jest używanie polskiej wymowy niektórych dań. Czytasz jak piszesz, np. karnitas, czipotle, konkarne itd… ale niestety, brak w tym wszystkim pewnej konsekwecji. Dlaczego? A dlatego, że churros to już churros, a nie czurros, albo chili sin carne to nie czili sin karne 🙂 No ale może się czepiamy…

papa diego 3

papa diego 12

A jak z jedzeniem?

Powiem tak… jest dobrze, a może być jeszcze lepiej jeśli tylko ogarnie się i dotrze obsługa. Tego dnia zamówiliśmy taco… tu należy bardzo mocno podkreślić, że można kupować po jednej sztuce i mieszać sobie smaki, czego to tej pory nie może pojąć i ogarnąć wiele warszawskich lokali 🙂 Chyba zbyt trudne.. a jednak, niektórzy potrafili sobie z tym poradzić 😀 Co więcej! O zgrozo! Można tu sobie dobierać dowolnie salsy! 🙂 Dało radę? Dało!

Do naszego zamówienia wjechały jeszcze chipsy kukurydziane totopos (małe), quesadilla dla Tosi (mała), lemoniada (był to czwartek więc w gratisie – tak w czwartki do zamówienia dodają lemoniadę… a są w różnych smakach), burrito (również małe). Do tego domówiliśmy jeszcze dwa tacosy cochinita pibil, których nie było w karcie i o nich nie wiedzieliśmy – dopiero wprowadzali nowy smak.

Czas oczekiwania na zamówienie niezbyt długi. Po kilku minutach mogliśmy zaspokoić pierwszy głód.

Taco szarpanos (szarpany kurczak mole, sałata, salsa, pico de gallo, świeża kolendra), do którego dobraliśmy salsę habanero, taco grillos (grillowany kurczak achiote, sałata, salsa, pico de gallo, świeża kolendra) z salsą arbol i taco karnitas (wieprzowe carnitas, sałata, salsa, pico de gallo, świeża kolendra) z chipotle 🙂 Szczerze, w każdym jednym taco mięso świetne. Naprawdę pełne smaków. Dobra konsystencja. O salsach już nie wspominając. Co ważne, podczas zamówienia zapytano nas, jaką tortillę preferujemy, kukurydzianą czy pszenną. Generalnie nas o to pytać nie trzeba, zawsze taco na tortilli kukurydzianej 🙂 Ale dobrze, że taką opcję mają. To samo pytanie padło przy burrito i quesadilli, z tą różnicą, że w tych daniach do wyboru jest tortilla pszenna lub pełnoziarnista.

papa diego 9

papa diego 10

Wspomnieliśmy jeszcze wcześniej o taco cochinita pibil. Tak, nie było tego w standardowym menu, ale jak się okazało mieli już dostępne. Wiecie co? To najmocniejsza ich pozycja 🙂 Mięso mocno cytrusowe i czuć pastę achiote. Mięso bardzo soczyste i naprawdę na przyzwoitym poziomie 🙂

papa diego 18

Jedyna rzecz. którą powinni dopracować to sama marynowana cebulka, która jest dodawana do taco. Nie mówimy, że była zła, ale stanowczo mogłaby być lepsza. Więcej cytrusów, mniej octu no i chyba jednak była przegotowana. Powinna być bardziej chrupiąca i w kolorze wręcz fluorescencyjnym, a nie różowo sina 🙂 No i duży plus za dużo świeżej kolendry.

Quesadillę zamówiliśmy w rozmiarze dziecięcym. Była z nami Tosia, więc i ona  mogła coś przetestować. Quesadilla z grillowanym kurczakiem achiote, serem cheddar, śmietaną i salsą tomata – super choć bardziej byśmy ją przyrumienili. Była chrupiąca, ale niestety bardzo blada. Quesadilla powinna mieć więcej życia, również i dla oka 🙂 Ale w smaku bardzo OK.

papa diego 8

Ze względu na ilość taco, zamówiliśmy jeszcze burrito również w wersji małej. Duży plus za możliwość zamówienia w dwóch rozmiarach 🙂 Tak więc jest szansa zabić małego lub dużego głoda 🙂

papa diego 16

papa diego 17

No i żeby nie było… zamówiliśmy jeszcze chipsy kukurydziane. To również test na jakość lokalu. I tak… robione są na miejscu z tortilli. Nie są z wora jak to w wielu lokalach. Są chrupiące, są kukurydziane i mają mało soli 🙂 Do nich salsa pomidorowa i guacamole. Prosto i smacznie 🙂 (Psssssttt… jakby co to mówicie żeby wam salsy dali w osobnej miseczce a nie polewali nimi chipsów bo i taka opcja też u nich jest :)).

papa diego 2

papa diego 11

No i jeszcze na koniec warto wspomnieć o lemoniadach. Są naprawdę genialne! Czwartek, gratis… to trochę z nimi zaszaleliśmy 🙂 Zamówiliśmy sobie po jednej na osobę… 😀 Limonka z cytryną, szałwia z mango i moim zdaniem mega petarda, bardziej na wytrawnie grapefruit z rozmarynem 🙂

papa diego 15

Podsumowanie:

Czy Papa Diego ma potencjał? Tak ma. Jeśli tylko będą trzymać się jakości produktu to mogą mocno w Polsce zamieszać, szczególnie w miastach gdzie nie ma żadnego lokalu z kuchnia meksykańską 🙂 Mają proste i klasyczne dania, która sprawdzają się zawsze i wszędzie. Nie wyważają otwartych drzwi. Jeśli tylko doszlifują obsługę to będzie jeszcze lepiej. Bardzo nas kuszą jeszcze churros, które spoglądają na gości z tablicy nad ladą.  Warto tu wspomnieć, że churros są „hand made”, a nie z mrożonek, co również jest dość popularne w wielu lokalach. Czekamy z niecierpliwością przebierając nogami aby spróbować ichniejszych churros 🙂 Cenowo wypadają mocno przyzwoicie. Biorąc pod uwagę jakość produktu to jest naprawdę dobrze. Przykładowo za 3 taco nie przekroczymy kwoty 20 zł, co jest bardzo dobrym wynikiem! 🙂 Duże burrito to również poniżej 20 zł. Dacie wiarę? 🙂 Da się! Jakie ogólne wrażenia? Na początku bardzo pozytywne. W planie mają jeszcze dużo lokali do otwarcia, więc utrzymać jednakowy poziom we wszystkich nie będzie łatwo, dlatego ich poczynaniom będziemy przyglądać się jeszcze baczniej 🙂

Przykładowe ceny:

  • Taco 1 szt. – 6,70 zł, za 3 szt. 19,40 zł – ceny bez względu na nadzienie
  • Burrito – małe 15,40 zł / duże 19,40 zł
  • Quesadilla dziecięca – 11,70 zł
  • Lemoniada – 5,90 zł

papa diego rachunek

Nasza ocena restauracji Papa Diego w Koneserze:

9 pkt

Smak

10 pkt

Ceny

8 pkt

Obsługa

9 pkt

Atmosfera

Jak trafić do Papa Diego w Koneserze?

Oceń wpis!

Średnia 0 / 5. Liczba głosów: 0

Brak głosów! Bądź pierwszy, który oceni ten wpis.

Skoro uznałeś ten wpis za przydatny…

Śledź nas w mediach społecznościowych!

5 opinii w “Papa Diego Świeży Meksyk w Warszawie – jest smacznie, jest dobrze i aromatycznie

  1. Dzisiaj lokal miał swój debiut w manufakturze w Łodzi. Niestety ale jestem rozczarowany. Ilość kolędry zabiła smak, placek nieprzygrilowany gumowy. Rozumiem nowy lokal start ludzi ale wydać burito rozwalone ewidentnie do dołu? Moim zdaniem takie rzeczy powinny być od razu korygowane. Smak nie zachwycił. Największym minusem, który moim zdaniem bardzo szybko odbije się na lokalu to brak opcji zamiany sosu na serowy, który jest tylko do naczosów i nie da się go dać do np burito. Można go dokupić ale nie zamienić duży minus moim zdaniem. Lemoniada tu przyznam przepyszna limonkowo-cytrynowa jest mega. Sosy jak i 2,5mln skowili i możliwość wzięcia sosu spoza listy takiego z podpisem klauzuli jest fajna jednak brakuje mi jednego dania kuchni meksykańskiej mianowicie kawałków surowej ryby w marynacie limonkowej i sałatką. Ogólnie na razie lokal oceniam na 6/10 z uwagi na przemiłą obsługę i mały zgrabny paragonik oraz wygodne opakowania. Co do kubków to nie jest tak piękne. Tylko Amerykańscy naukowcy mówią iż te kubki są biodegradowalne…

  2. Zgadza się, drewno jednorazowego użytku… ale biodegradowalne. Jeśli chodzi o lemoniadę to jest ona w kubku PLA, czyli wykonane nie z plastiku, a z kukurydzy. Są biodegradowalne. #ZeroWaste? Bo z odpadów wykonane… A zmywarka? tak, potrzebuje mało wody, ale potrzebuje również detergentów które idą w kanał… Używanie jednorazowych sztućców i naczyń to również oszczędność i wody i kasy.

    P.S. Można przyjść również z własnym kubkiem 🙂 Wtedy jeszcze taniej można kupić lemoniadę 😛

  3. Drewno – biodegradowalne, ale wciąż jednorazowe (przecież sam użyłeś #zerowaste, co samo w sobie jest sprzeczne). Nic nie usprawiedliwia takich rozwiązań w stacjonarnym lokalu, gdzie nie ma problemy z normalnymi sztućcami, talerzami i zmywarką, która praktycznie nie zużywa wody – to nie foodtruck.
    PS. Na zdjęciu widzę lemoniadę w plastiku.

    Nie dajmy się zwariować i zaczarować pozorną ekologią.

  4. Drewno – biodegradowalne, kubki i słomki są z kukurydzy i też biodegradowalne. Wiele stacjonarnych lokali używa zwykłych plastikow, a to już mało eko.

  5. Czy możesz wyjaśnić mi w jaki sposób drewniane sztućce i plastikowe kubki na lemoniadę są eko i #lesswaste?
    Jaka bariera nie pozwala na zmywarkę i wielorazowe talerze, kubki i sztućce w stacjonarnym lokalu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *