Słowo „zakapior” w Bieszczadach nie brzmi jak zwykłe określenie. Kojarzy się z kimś charakternym, trochę niepokornym, trochę artystą, trochę włóczykijem. Z kimś, kto ma własne zasady, nie lubi nadęcia i najlepiej czuje się tam, gdzie są drzewa, góry, muzyka i dobre jedzenie. I chyba trudno o lepszą nazwę dla miejsca takiego jak Oberża Zakapior w Polańczyku.
Do Oberży Zakapior trafiliśmy podczas męskiego wypadu w Bieszczady. Po całym dniu na szlaku szukaliśmy miejsca, w którym można dobrze zjeść, odpocząć i jeszcze przez chwilę pozostać w prawdziwie bieszczadzkim klimacie. To dokładnie takie miejsce, które pasuje na takie chwile – drewniane wnętrze, swobodna atmosfera, solidne porcje i jedzenie, na które po kilku godzinach marszu czeka się szczególnie mocno.
Bez udawania wielkiego świata, bez przesadnego zadęcia, za to z konkretem na talerzu. A wiadomo, klimat klimatem, ale najważniejsze i tak zaczyna się wtedy, kiedy na stole lądują placki ziemniaczane, pierogi, jagnięcina, dziczyzna i gulasz.

Polańczyk sam w sobie jest świetną bazą wypadową. Z jednej strony Jezioro Solińskie, z drugiej Bieszczady, szlaki, serpentyny, lasy i ten cały luz, po który wiele osób tu przyjeżdża. Po całym dniu chodzenia, zwiedzania albo odpoczywania nad wodą przychodzi jednak taki moment, kiedy trzeba już zejść z trybu „podziwiam widoki” i wejść w tryb „dajcie coś porządnego do jedzenia”. I właśnie wtedy Oberża Zakapior pasuje idealnie.

Oberża Zakapior – klimat, który robi robotę
Pierwsze wrażenie po wejściu? Bardzo dobre. W środku jest dokładnie tak, jak człowiek może sobie wyobrażać bieszczadzką oberżę. Dużo drewna, trochę regionalnych dekoracji, obrazki na ścianach, ciepłe światło i taki swojski klimat, w którym od razu chce się usiąść na dłużej. Nie ma tu chłodnej restauracyjnej elegancji, marmurów i sztucznego nadęcia. Jest za to luz, drewno, trochę artystycznego nieładu i atmosfera miejsca, które ma swój charakter.


I to jest bardzo ważne, bo w Bieszczadach człowiek nie zawsze szuka restauracji w stylu „fine dining”. Czasem chce po prostu dobrze zjeść, odpocząć po całym dniu, napić się czegoś dobrego i poczuć, że jest w miejscu pasującym do regionu. Oberża Zakapior dokładnie to daje.
Ale oczywiście sam klimat nie wystarczy. Można mieć najładniejsze drewno na ścianach, najbardziej klimatyczne dekoracje i najlepszą nazwę, ale jeśli kuchnia nie dowozi, to cała magia kończy się po pierwszym kęsie. Na szczęście tutaj jedno idzie w parze z drugim. Jest klimat, jest smak i są porcje, po których naprawdę nie wychodzi się głodnym.
Co jedliśmy w Oberży Zakapior?
Poszliśmy dość konkretnie, bo chcieliśmy spróbować lokalnych klasyków, ale też czegoś trochę bardziej charakternego. Na stole pojawiły się więc placki ziemniaczane, pierogi, jagnięcina, dziczyzna i gulasz barani. Czyli wszystko to, co bardzo dobrze pasuje do bieszczadzkiego wypadu.
Na pierwszy ogień poszły Placki Zakapiora, czyli cztery placki ziemniaczane z gulaszem drobiowym i zestawem surówek. To jest taki typ dania, który od razu daje poczucie bezpieczeństwa. Niby klasyka, niby nic przesadnie wymyślnego, ale jak jest dobrze zrobione, to naprawdę nie potrzeba nic więcej. Placki były konkretne, gulasz treściwy, sos dobrze łączył całość, a surówki dodawały świeżości. To takie jedzenie, które idealnie sprawdza się po aktywnym dniu.

Były też pierogi ruskie ze śmietaną, własnego wyrobu. I tu nie ma co za dużo filozofować. Dobre pierogi bronią się same. Miękkie ciasto, porządny farsz, śmietana obok i człowiek od razu wie, że jest dobrze. To jedno z tych dań, które nie musi robić fajerwerków, bo jego siła tkwi w prostocie. Jeśli lubicie klasyczne, domowe smaki, to pierogi w Zakapiorze spokojnie możecie brać pod uwagę.

Największe zaciekawienie wzbudziła chyba jagnięcina po bojkowsku. To była roladka w liściu kapusty z cebulką i pieczarkami, podana z ziemniakami i surówką. Już sam opis brzmi regionalnie i trochę inaczej niż standardowe dania, które spotyka się w większości restauracji. I właśnie dlatego warto było jej spróbować. Jagnięcina miała swój charakter, ale nie była męcząca ani przesadnie intensywna. Do tego ziemniaki i surówka, czyli prosty, uczciwy zestaw, który bardzo dobrze uzupełniał całość.

Na stole pojawił się również gulasz z sarny. I to była jedna z ciekawszych pozycji. Dziczyzna ma to do siebie, że potrafi być świetna, ale tylko wtedy, kiedy ktoś wie, jak ją przygotować. Źle zrobiona bywa sucha, ciężka albo zbyt intensywna. Tutaj było naprawdę dobrze. Gulasz był głęboki w smaku, treściwy, konkretny, ale jednocześnie przyjemny do jedzenia. Podany był z pęczakiem z groszkiem i marchewką oraz z kapustą kiszoną. Bardzo bieszczadzkie połączenie. Takie, które pasuje do drewnianej oberży, chłodniejszego wieczoru i porządnego apetytu.


No i jeszcze Placki spod Połonin, czyli placki ziemniaczane z gulaszem baranim i ogórkiem kiszonym. To danie zdecydowanie dla głodnych. I dla tych, którzy lubią mocniejsze, bardziej konkretne smaki. Baranina robi tu robotę, placki są solidną bazą, a ogórek kiszony fajnie przełamuje całość. Po takim talerzu człowiek raczej nie myśli o deserze, tylko o tym, żeby przez chwilę spokojnie posiedzieć i odpocząć.

Porcje są naprawdę konkretne
To, co nam się bardzo spodobało, to wielkość porcji. W Oberży Zakapior nie ma zabawy w trzy ozdobne kropki sosu, listek czegoś zielonego i rachunek jak za królewską ucztę. Tu jest po bieszczadzku: konkretnie, syto i bez udawania.
Porcje są naprawdę przyzwoite. Takie, po których człowiek wychodzi najedzony. I to jest duży plus, bo jeśli ktoś przyjeżdża w Bieszczady, chodzi po szlakach, zwiedza okolice, jeździ nad Solinę albo cały dzień spędza aktywnie, to wieczorem chce zjeść coś, co naprawdę go nasyci. W Zakapiorze dokładnie to dostaje.
Nie jest to oczywiście lekka kolacja fit po treningu. To raczej uczciwe, solidne jedzenie, które najlepiej smakuje po dniu pełnym ruchu. Placki, gulasze, dziczyzna, pierogi, jagnięcina – to wszystko ma swoją wagę, swój smak i swój sens właśnie tutaj, w Bieszczadach.
Ceny w Oberży Zakapior
Ceny jak na wielkość porcji i jakość jedzenia nie są wygórowane. Oczywiście, nie jest to najtańszy bar obiadowy, ale też trudno oczekiwać, że za dziczyznę, jagnięcinę, baraninę, duże porcje i dobrze przygotowane dania zapłacimy grosze.

Dla przykładu Placki spod Połonin kosztowały 52 zł, a gulasz z sarny 59 zł. Czy to mało? Nie. Ale czy po zjedzeniu człowiek ma poczucie, że przepłacił? Naszym zdaniem nie. Dostaje się pełny talerz, porządną porcję i jedzenie, które naprawdę smakuje. A za jakość i wielkość porcji niestety trzeba zapłacić.

Ważne jest też to, że nie wychodziliśmy z poczuciem, że coś tu było tylko „pod turystę”. Wręcz przeciwnie. Jedzenie było konkretne, doprawione, dobrze podane i spójne z miejscem. A to dla nas zawsze ma znaczenie.
Idealne miejsce po zejściu ze szlaku
Dla nas Oberża Zakapior w Polańczyku to miejscówka idealna na koniec dnia. Taki punkt programu po zejściu ze szlaku, po objechaniu okolicy, po spacerze nad Jeziorem Solińskim albo po dniu, w którym człowiek już nic nie musi. Można usiąść, zamówić coś konkretnego, do tego coś dobrego do picia – również z zacnym „procentem”, jeśli akurat jest na to wieczorny klimat – i po prostu odpocząć.

To nie jest miejsce na szybkie wpadnięcie na pięć minut. Tu aż chce się trochę posiedzieć. Szczególnie jeśli trafi się wieczór z muzyką, bo z tego, co nam wiadomo, w Oberży Zakapior odbywają się też koncerty. A muzyka na żywo w takim miejscu pasuje idealnie. Drewniana sala, regionalne jedzenie, bieszczadzki klimat i pełny brzuch – trudno o lepsze zakończenie dnia.
Czy polecamy Oberżę Zakapior w Polańczyku?
No jakżeby inaczej? Oberża Zakapior Polańczyk to miejsce, które naprawdę warto dodać do ulubionych, jeśli wybieracie się w Bieszczady albo będziecie w okolicach Soliny. Jest smacznie, syto, lokalnie i z klimatem. A to połączenie, które bardzo lubimy.
Najbardziej podobało nam się to, że kuchnia pasuje do miejsca. Nie ma tu przypadkowych dań wrzuconych do menu tylko dlatego, że dobrze wyglądają na zdjęciu. Są za to placki ziemniaczane, gulasze, pierogi, jagnięcina, dziczyzna i smaki, które bardzo dobrze odnajdują się w bieszczadzkim klimacie.
Czy wrócilibyśmy? Tak. Czy polecilibyśmy znajomym? Zdecydowanie tak. Jeśli szukacie miejsca, gdzie dobrze zjeść w Polańczyku, Oberża Zakapior jest bardzo mocnym adresem. Szczególnie wtedy, kiedy po całym dniu chcecie usiąść, odpocząć i zjeść coś naprawdę konkretnego.
Adres: Oberża Zakapior, ul. Zdrojowa 37, 38-610 Polańczyk