Yamas Warszawa to niewielki grecki lokal przy ulicy Świętokrzyskiej, który udowadnia, że nie potrzeba wielkiej restauracji, rozbudowanego menu ani kulinarnych fajerwerków, żeby serwować naprawdę świetne jedzenie. Wystarczy dobry pomysł, doskonały smak i odrobina greckiego charakteru. Mały lokal z wielkim greckim sercem – tak najkrócej można opisać to miejsce. I już na wstępie zdradzimy, że jesteśmy nim naprawdę zauroczeni!
Lokalizacja? Strzał w dziesiątkę! Samo centrum Warszawy, ulica Świętokrzyska, mnóstwo przechodniów i nieustanny ruch. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na grecki street food. Szybki lunch w przerwie od pracy, coś na ząb podczas spaceru po mieście czy konkretny posiłek po całym dniu załatwiania spraw? Yamas pasuje do każdej z tych okazji.

Ale dla nas Yamas to coś znacznie więcej niż kolejny punkt z szybkim jedzeniem. To miejsce, które już od pierwszych kęsów przywołało wspomnienia naszych podróży do Grecji. Niewielkie greckie knajpki, zapach grillowanego mięsa, wakacyjny luz i te charakterystyczne smaki, za którymi tęskni się długo po powrocie. Na chwilę znów poczuliśmy się jak podczas jednego z naszych greckich wyjazdów. Tak właśnie smakuje Grecja! Bez udawania i bez zbędnego kombinowania.

Grecki street food w Warszawie. Prosto, szybko i z pomysłem!
Yamas to koncept, który od razu przypadł nam do gustu. Bez udziwnień, bez przekombinowania i bez karty dań przypominającej książkę telefoniczną. Jest prosto, konkretnie i bardzo po grecku.


W menu znajdziemy to, co w greckim street foodzie najlepsze – pity, gyrosy, souvlaki i boxy. Do wyboru, do koloru. Można postawić na klasyczną pitę albo wybrać boxa, jeśli mamy ochotę na nieco inną formę podania. Wszystko kręci się wokół kilku dobrze znanych greckich klasyków.
I właśnie w tej prostocie tkwi największa siła Yamas.
Od dawna wychodzimy z założenia, że krótkie, przemyślane menu to często jeden z najlepszych przepisów na sukces. Zamiast próbować zadowolić wszystkich dziesiątkami różnych potraw, lepiej skupić się na kilku i robić je naprawdę dobrze. Mniej pozycji oznacza sprawniejszą kuchnię, większą kontrolę nad jakością i przede wszystkim większą szansę na powtarzalność smaku.
Mówiąc zupełnie po naszemu – jest po prostu mniej okazji, żeby coś spierniczyć. A to naprawdę duża zaleta! Bo przecież chodzi o to, żeby wracając po raz kolejny, dostać jedzenie równie dobre jak za pierwszym razem.
Yamas Warszawa – gyros i souvlaki, do których chce się wracać
Podczas naszej wizyty postanowiliśmy spróbować dwóch różnych propozycji. Tak, żeby było ciekawiej, różnorodniej i żeby sprawdzić, jak Yamas radzi sobie z dwoma klasykami greckiego street foodu.


Na nasz stół trafiły box z souvlaki z kurczaka oraz pita z gyrosem wieprzowym. Dwa różne rodzaje mięsa, dwie formy podania i dwa różne doświadczenia smakowe.
I co tu dużo mówić? Było naprawdę pysznie!
To właśnie takie jedzenie lubimy najbardziej. Bez niepotrzebnego przekombinowania, za to z konkretnym, wyrazistym smakiem, który sprawia, że już podczas jedzenia człowiek zaczyna myśleć o kolejnej wizycie.
Souvlaki z kurczaka w boxie i wieprzowy gyros w picie świetnie pokazały nam, dlaczego grecki street food ma w sobie tyle uroku. Bo w tej kuchni wcale nie chodzi o wymyślne techniki czy zaskakujące połączenia. Chodzi o prostotę, dobre składniki, odpowiednie przygotowanie i smak, który broni się sam.
A co najważniejsze, oba dania przywołały dokładnie te kulinarne skojarzenia, które znamy z naszych pobytów w Grecji. I chyba trudno o lepszy komplement dla takiego miejsca.
Mały lokal, ale wielkie greckie serce
W Yamas podoba nam się jeszcze jedno – spójność całego pomysłu. To miejsce nie próbuje być wszystkim dla wszystkich. Nie udaje eleganckiej greckiej tawerny ani restauracji z kilkudziesięcioma daniami. Nie sili się na kulinarną rewolucję. To po prostu grecki fast food zrobiony z głową i sercem do smaku.

I bardzo dobrze!
Bo czasem zamiast wielkiej gastronomicznej filozofii wystarczy porządny gyros, świetne souvlaki i świadomość, że ktoś naprawdę wie, co chce podawać swoim gościom.
Yamas pokazuje, że nawet na niewielkiej przestrzeni można zmieścić naprawdę spory kawałek Grecji. Takiej niezobowiązującej, pełnej smaku, autentycznych skojarzeń i wakacyjnych wspomnień.
Co więcej, ten format doskonale pasuje do lokalizacji przy Świętokrzyskiej. W centrum miasta, gdzie każdy gdzieś pędzi, możliwość zjedzenia czegoś szybkiego, konkretnego i naprawdę smacznego jest na wagę złota.
Czy warto odwiedzić Yamas w Warszawie? Zdecydowanie TAK!
Nie będziemy specjalnie budować napięcia. Yamas to dla nas bardzo pozytywne odkrycie i naprawdę mocna polecajka!
Lubimy takie miejsca. Niewielkie, z prostym i przemyślanym menu, bez niepotrzebnego zadęcia, za to z jedzeniem, które broni się smakiem. Takie, w których nie trzeba udawać wielkiej gastronomii, bo wystarczy robić kilka rzeczy naprawdę dobrze.
Czy wrócimy? Bez dwóch zdań! I to zapewne niejeden raz. Chcemy spróbować kolejnych propozycji, sprawdzić inne kombinacje i przekonać się, czy za każdym razem będzie równie smacznie.
Jedno jest pewne – jeśli zatęsknimy za smakami naszych greckich wakacji, nie będziemy musieli od razu kupować biletów do Aten czy na greckie wyspy. Wystarczy wybrać się na Świętokrzyską.
Yamas – mały lokal z wielkim greckim sercem. Taką Grecję w Warszawie kupujemy w ciemno!


Mocna polecajka! Opa!
Nasza ocena Yamas Greek Food
Podsumowanie